Materiał zawiera linki partnerów reklamowych
Helena Englert ma bogate portfolio. Dopiero od niedawna jest o niej głośno
Dla niektórych Helena Englert to tylko córka znanych rodziców: Beaty Ścibakówny i Jana Englerta. Tymczasem aktorka od dawna buduje swoją pozycję w branży i intensywnie pracuje na swoje nazwisko.
Na dużym ekranie zadebiutowała w 2013 roku, a w kolejnych latach grała w serialach telewizyjnych, m.in. "Barwach szczęścia", otwiera się w nowym oknie czy "Znakach". W 2023 powierzono jej dwie główne role: w serii "#BringBackAlice" Dawida Nickela i "Pokusie" Marii Sadowskiej, otwiera się w nowym oknie. Potem jej portfolio poszerzyło się jeszcze o takie tytuły jak "Śleboda" czy "rodzinka.pl", otwiera się w nowym oknie.
Oglądaj "Taniec z gwiazdami" w Polsat Box Go, otwiera się w nowym oknie
Nietrudno zauważyć, że w ostatnim czasie osoba 26-latki wzbudza wyjątkowo dużo emocji. Uczestniczka 19. edycji "Tańca z gwiazdami" zapytana o to, skąd to nagłe zamieszanie wokół niej, przyznała, że dla niej samej jest to tajemnica.
"Czasami chyba tak jest" - powiedziała w jednym z najnowszych wywiadów.
Helena Englert wprost o karierze. "Nie odniosłam spektakularnego sukcesu"
Englert podkreśliła, że swoją działalność zawodową rozpoczęła dawno temu, nie do końca wie więc, skąd dopiero teraz to poruszenie wokół projektów z jej udziałem.
"No widzisz, to jest właśnie bardzo ciekawe. Bo ja pracuję jako aktorka od 10 lat i od 10 lat się jako aktorka utrzymuję. Oczywiście nie odniosłam jakiegoś wielkiego, spektakularnego, komercyjnego sukcesu z bardzo różnych względów" - powiedziała w Polskim Radiu RDC.
Na wzmożone zainteresowanie córką gwiazd złożyło się pewnie kilka czynników.
"Rok temu wymyśliłam sobie, że... znaczy 'wymyśliłam'. Muzykę to ja robiłam od dawna, ale postanowiłam przenieść to z czegoś, co robiłam hobbistycznie, na poziom zawodowy. No i podpisałam się z wytwórnią i jesteśmy tutaj. W międzyczasie wydarzył się 'Taniec z gwiazdami' i jakoś to wszystko się wydarzyło naraz. I czasami chyba tak jest, że kilka zbiegów okoliczności musi się wydarzyć jednocześnie, przez przypadek, żeby to wszystko nagle kliknęło" - wyznała.

Englert dementuje plotki o swojej karierze. "Czy to było zaplanowane? Nie"
Hela zaznaczyła, że wszystko, co się wokół niej obecnie dzieje, nie było wcześniej na chłodno wykalkulowane.
"Czy to było zaplanowane? Nie. Czy planowałam wydać 'Przez przypadek' teraz? Tak. Pomysł na 'Taniec z gwiazdami' zrodził się w tym roku w marcu, pomysł na wydawanie muzy zrodził się rok temu, a o Openerze dowiedziałam się, że zagram dwa tygodnie przed Openerem. To wszystko zbieg przypadków" - stwierdziła.
Z drugiej strony rozwój jej kariery nie jest też zupełnie niczym niepoparty.
"To jest trochę tak, że 'Uważaj, o czym marzysz'. Ja o tym marzyłam bardzo długo i bardzo dużo pracy w to włożyłam. Choć być może z perspektywy odbiorcy to się wydaje tak, że w tym roku nagle to się wszystko naraz wydarzyło. Nie, nie, to są lata pracy, lata pisania piosenek, lata grania w filmach, lata zbierania w ten sposób budżetu, żeby potem tę muzę zrobić, lata poznawania różnych ludzi" - wyjawiła.
Englert w pewnym sensie była więc na to przygotowana.
"To też nie jest tak, że mnie to bardzo przytłacza, bo ja nie mam poczucia, że to się dzieje teraz nagle i bez powodu, tylko wiem, ile zakulisowej pracy musiałoby się odbyć po to, żeby to się odbyło dokładnie teraz. Co trochę idzie w kontrze do tego, że powiedziałam, że to jest przez przypadek, ale myślę, że można wykonywać dużo pracy, nie planując w wyrachowany sposób tego, że opinia publiczna zrobi jedno, a później zrobi drugie" - wyjaśniła.
Helena Englert nic sobie nie robi z krytyki. Mówi bez ogródek: "Ludzie potrzebują się na mój temat wypowiedzieć"
Oczywiście wzrost popularności ma swoje plusy i minusy. W przypadku Heleny przez długi czas przeważały te drugie; ludzie powszechnie krytykowali ją za robienie kariery "na plecach" znanych rodziców. Dzisiaj sporo się jednak w tym względzie zmieniło.
"Jestem za to przede wszystkim wdzięczna, bo to znaczy, że mam odbiorców i że mam publiczność, do których mówię. Czasami jest mi przykro, że będąc sobą ich obrażam, a czasami jest miło, bo tak naprawdę ostatnio zwłaszcza feedback mam bardzo pozytywny i czuję, że ta szala się powolutku (...) [przeważa na drugą stronę - przyp. aut.]" - wyznała.
Co ciekawe, gwiazda dobrze zdaje sobie sprawę z tego, że sytuacja, w której obecnie się znalazła, zapewne nie będzie trwać wiecznie.
"Widząc, jak bardzo łatwo jest zmienić opinię widzów, słuchaczy, odbiorców, staram się nie przyzwyczajać do tego, że teraz są ludzie dla mnie mili, bo wiem, że zaraz to się może odwrócić z mojej winy lub nie. I to też nie jest wina ludzi, że ich opinia szybko się zmienia. Żyjemy w świecie, w którym scrollujemy bardzo szybko i opinię, mam wrażenie, formułujemy sobie równie szybko. W związku z czym nie mam o to pretensji, tak po prostu jest" - podzieliła się przemyśleniami.
Dzisiaj Englert stara się nie traktować komentarzy na swój temat zbyt personalnie.
"[Chcę] traktować to po prostu jako pracę, jako biznes, a nie jako coś, co dotyka mnie osobiście. Czy ten feedback jest pozytywny, czy negatywny, to nie chodzi o mnie, o Helenę, która wraca do psa do mieszkania, tylko o to, że ludzie potrzebują - jakby to brzydko nie brzmiało, to jestem osobą publiczną - się na mój temat wypowiedzieć i to jest okej" - skwitowała.
Zobacz też:
Materiał zawierał linki partnerów reklamowych








