Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Hanna Lis wróciła z Azji odmieniona! "Oddałam pół zawartości mojej szafy. Kupiłam buty za 60 zł"

Hanka Lisowa (46 l.) udzieliła wywiadu jednemu z kolorowych dwutygodników, w którym opowiada, jak bardzo żebranie w Azji z TVN ją zmieniło! Co ciekawe, w 10-stronicowym wywiadzie ani razu nie wspomina o Tomku...

Kampania promocyjna "Azja Express" ruszyła pełną parą. Już teraz widać, że PR-owcy stacji uznali, że magnesami show będą żona Tomka Lisa i młodziutka lady Rozenek, które zresztą bardzo się na planie zaprzyjaźniły. 

Rozenek wyskakuje niemal z każdej lodówki, ale Hanna postanowiła najwyraźniej, że nie będzie gorsza.

Właśnie ukazał się z nią wywiad w "Vivie!", który przeprowadziła Kryśka Pytlakowska, określająca się mianem "przyjaciółki Hani". 

Hanna w swojej willi w Konstancinie wspomina ostatnie miesiące, które rzeczywiście należały do dość burzliwych.

W końcu to w tym roku Lis została wyrzucona z TVP, chwilę popracowała w portalu męża, aż w końcu dostała fuchę od Edwarda Miszczaka. 

Znamienne jest to, że w całym i niezwykle obszernym wywiadzie ani razu nie pojawia się osoba Tomka. Nawet w momencie, gdy Hanka opowiada o tym, jak rodzina zareagowała na jej decyzję o wyjeździe do Azji.

Lisicia wspomina reakcję córek oraz jej umierającej matki, ale o mężu jakoś dziwnie milczy.

Najważniejsze jest jednak to, że wyjazd do Azji całkowicie Hanię odmienił. Do kraju wróciła już jako zupełnie inna osoba. Doszło nawet do tego, że przez dłuższy czas nawet nie była w stanie spotykać się ze swoimi bogatymi przyjaciółmi!

Reklama

"Pierwsze tygodnie po powrocie mogliśmy z Łukaszem [Jemiołem, który partnerował jej podczas wyprawy - przyp. red.] rozmawiać niemal wyłącznie ze sobą, ponieważ nikt nie był w stanie zrozumieć naszej tęsknoty. Moje dzieci patrzyły na mnie jak na kosmitkę. Brakowało mi mojej karimaty, plecaka i wytyczonego celu. W domu poczułam, że mam za dużo przedmiotów. Mebli, urządzeń kuchennych. Spojrzałam na wannę, której nie widziałam od miesiąca i mówię sobie: 'Ale właściwie po co mi ona?'. Nie chciałam chodzić do restauracji, nie chciałam spotykać się z przyjaciółmi, bo czułam, że jestem z innego świata. Zrozumiałam, że my w naszym świecie mamy stanowczo za dużo, a oni w Laosie mają stanowczo za mało" - tłumaczy Hanna.

Za słowami poszły też czyny...

"Pierwsze, co zrobiłam po powrocie z Azji, to oddałam pół zawartości swojej szafy. Nie przywiązuję się już do rzeczy materialnych" - oznajmia wspaniałomyślnie. 

"Ten wyjazd mnie zmienił. Wczoraj kupiłam espadryle z koralikami za 60 złotych"  - informuje.

Myślicie, że długo wytrzyma w tej "ascezie"? 

Aktualnie Hania "umartwia się" na Mykonos! 

Dowiedz się więcej na temat: Hanna Lis

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje