Reklama

Reklama

Reklama

Hanna Lis boi się o życie męża! "Jest kłębkiem nerwów"

Tomasz Lis (49 l.) ma wiele pasji. Jedną z nich jest bieganie, które okazało się niezbyt bezpieczne dla jego zdrowia. Dziennikarz po jednym z maratonów trafił do szpitala. Od tej pory jego żona ma ciągle się o niego zamartwiać.

Hanna Lis (45 l.) postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i zadbać o zdrowie męża Tomasza.  

Kilka miesięcy temu dziennikarz aż dwukrotnie trafił do szpitala.  

Pierwszy raz w Rotterdamie, minutę po ukończeniu biegu maratońskiego. Wtedy nagle zasłabł. W holenderskim szpitalu spędził kilka dni.  

Dla jego żony były to najgorsze chwile w życiu. Nie była pewna, co się dzieje, chciała lecieć do Holandii, ale mąż uspokajał ją i zapewniał, że nie ma potrzeby.  

Okazało się, że przyczyną utraty przytomności najprawdopodobniej były problemy z nerkami i duży wysiłek.  

Reklama

"Tomek od dawna zmaga się z kamicą nerkową" - zdradził wówczas bliski współpracownik dziennikarza.  

Zaledwie miesiąc później Lis znów trafił do szpitala, tym razem już w Warszawie.  

"To wszystko niby błahostki, ale Hanka jest kłębkiem nerwów. Postawiła Tomkowi ultimatum. Ma zrobić porządek ze swoim zdrowiem i poddać się wszelkim możliwym badaniom. Następnie wyniki skonsultować z lekarzem. Jeśli wszystko będzie dobrze, wróci do biegania, a jeśli nie, będzie siedział w domu. Hanka martwi się i robi to dla jego dobra" - mówi informator "Rewii".

Tegoroczne jesienne maratony dziennikarz będzie musiał opuścić. A właśnie je lubi najbardziej. Jego zdaniem to pora roku najlepsza na bieganie.  

Niestety w tym roku nawet nie myślał o maratonie warszawskim, nie mówiąc już o przypadającym w pierwszą niedzielę listopada biegu w Nowym Jorku.  

Do obu ma wielki sentyment. 7 lat temu właśnie warszawski maraton był pierwszym, w którym wziął udział. A ten w Nowym Jorku jest najbardziej prestiżowym i jego ulubionym.  

Dziennikarz obiecał ponoć, że zrobi wszystkie badania, bo po pierwsze chce uspokoić żonę, a po drugie chce jak najszybciej wrócić do biegania. Dzisiaj nie potrafi bez tego żyć.  

"Zacząłem biegać, bo chciałem zrzucić parę kilogramów, potem pomyślałem sobie, że przebiegnę maraton" - opowiada.  

I tak już poszło. Ale teraz najważniejsze jest zdrowie!

(Dzień Dobry TVN/x-news)

Rewia
Dowiedz się więcej na temat: Hanna Lis | Tomasz Lis

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy