Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Grażyna Wolszczak wciąż się nie poddaje!

Jej wielkie marzenie o własnym teatrze legło w gruzach. Ale Grażyna Wolszczak (57 l.) nadal walczy.

Jeszcze rok temu była pełna nadziei i optymizmu. Udało jej się spełnić marzenie, o które walczyła latami. Stworzyć własną scenę. - Z podziwem patrzyłam na Krystynę Jandę i Emiliana Kamińskiego, na ich sukcesy w tworzeniu własnych teatrów - mówiła wtedy Grażyna Wolszczak.

Reklama

We wszystkich działaniach wspierał ją partner, Cezary Harasimowicz. Choć dla niego Grażyna wciąż pięknie rozkwita, ona zdawała sobie sprawę z upływu czasu. - Każda aktorka musi mieć tę świadomość, że kiedyś przestanie dzwonić telefon. Zapotrzebowanie na babcie jest sto razy mniejsze niż na matki i tysiąc razy mniejsze niż na dwudziestoletnie obiekty pożądania - stwierdza.

A że nie zwykła biernie poddawać się losowi, wzorem Jandy i Kamińskiego założyła fundację "Garnizon Sztuki", organizowała koncerty, spektakle i wystawy. Praca w Klubie Dowództwa Garnizonu Warszawa dawała jej wiele satysfakcji.

Jej radość nie trwała jednak długo. W marcu odbyła się inauguracja sceny ze spektaklem "Pozytywni" Cezarego Harasimowicza. Tymczasem, jak dowiedział się "Dobry Tydzień", na skutek zmian w umowie najmu aktorka właśnie straciła scenę na realizację swoich projektów. Czy to oznacza także koniec pracy fundacji?

- Nadal będę ją prowadzić. Straciliśmy miejsce, ale ze spektaklem "Pozytywni" ruszamy w tournée po Polsce. Na gościnne występy zaprosił nas też teatr IMKA - zdradza w rozmowie z "DT" aktorka.

***

Zobacz więcej materiałów z życia celebrytów



Dowiedz się więcej na temat: Grażyna Wolszczak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje