Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Ewa Lemańska: W Polsce mam tylko groby bliskich

Kiedy 36 lat temu Ewa Lemańska (66 l.) opuszczała Polskę, nie sądziła, że za oceanem zostanie na stałe. Nie powiodło się jej w miłości. Ale pokonała śmiertelną chorobę.

"W moim życiu wszystko szybko znikało" - mówi ze smutkiem w oczach Ewa Lemańska w rozmowie z "Na żywo". "Miłości, mężowie, najbliżsi i role...".

Reklama

Swoje pierwsze poważne uczucie serialowa Maryna z "Janosika" przeżyła już w szkole aktorskiej. Zakochała się wtedy bez pamięci w Cezarym Kaplińskim (†61 l.), koledze ze studiów, z którym wkrótce wzięła ślub. Jednak ich drogi szybko się rozeszły. Odchodząc, Ewa zostawiła byłemu mężowi mieszkanie i maszynę do szycia - cały małżeński dorobek.

Już po rozwodzie spotkali się jeszcze na planie "Janosika", gdzie jej były ukochany zagrał epizod. Potem przez wiele lat Cezary próbował nawiązać kontakt z Ewą, ale niestety, już nigdy się nie zobaczyli. Aktor zginął tragicznie w płonącym samochodzie w 2001 r. Pochowano go na cmentarzu w Otwocku. Ta wiadomość dotarła do niej dopiero 10 lat później, choć przez cały ten czas próbowała się z nim skontaktować. Napisała nawet kilka listów do teatru w Płocku, z którym aktor był najdłużej związany. "Słyszałam, że Czarkowi nie wiedzie się w prywatnym życiu. Trochę czułam się winna i chciałam mu jakoś pomóc" - opowiada. Ale nie zdążyła...

Scena niemal jak z melodramatu

Plan "Janosika" przyniósł jej nie tylko spotkanie z byłym mężem, ale przede wszystkim nową miłość. Wtedy poznała Olgierda Roycewicza (70 l.), syna Henryka Leliwy-Roycewicza (†92 l.), słynnego obrońcy warszawskiej "Pasty". Przystojny mężczyzna pojawiał się na planie filmowym w charakterze gościa, bo był przyjacielem Marka Perepeczki (†63 l.). Piękna Ewa od razu wpadła mu w oko. Jak się okazuje, nie tylko jemu. Gdy dostała rolę Maryny, zauważyła, że próbuje ją zdobyć Perepeczko. I być może uległaby urokowi odtwórcy roli Janosika, gdyby nie pojawił się Roycewicz, który wybawił ją z kłopotów. Marek, obserwując rodzące się między nimi uczucie, zrezygnował z zalotów, żeby nie stracić przyjaciela.

W takich okolicznościach między Ewą i Olgierdem wybuchła wielka miłość, która po raz drugi, jak mówi aktorka, ścięła ją z nóg. "Ale mój nowo poznany narzeczony nagle wyjechał do USA, nic mi o tym nie mówiąc! Z samolotu wysłał list przez stewardesę, że wyjeżdża na stałe i chce abym do niego przyjechała" - dodaje. Ewa była bardzo zaskoczona, gdy czytała słowa ukochanego.

Scena jak z melodramatu rozegrała się wiosną 1978 r. Choć zakochana aktorka od razu zdecydowała się spełnić prośbę ukochanego, to zadanie okazało się bardzo trudne. O możliwość wyjazdu walczyła aż dwa lata. W końcu jej marzenia się spełniły. Opuściła Polskę w 1980 r. Akurat trwał festiwal "Solidarności", co bardzo pomogło jej w uzyskaniu paszportu i amerykańskiej wizy. Jadąc do Nowego Jorku na dwumiesięczne wakacje, nie wiedziała jeszcze, że wyjeżdża z ojczyzny na zawsze.

Czytaj dalej na następnej stronie

Na żywo

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Ewa Lemańska-Roycewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »