W kultowej komedii Stanisława Barei "Miś" grana przez Elżbietę Jodłowską kelnerka reprezentująca kawiarnię "bijącą się o złotą patelnię" serwuje konsumentom "obowiązkowe dwie kawy i dwie wuzetki". Ta jedna scena zagwarantowała aktorce nieśmiertelność i sprawiła, że do dziś - choć od premiery "Misia" minęło już czterdzieści lat - znają ją wszyscy Polacy.
Niewiele osób pamięta jednak, że rola w komedii Barei była ostatnią kreacją Elżbiety Jodłowskiej przed emigracją do Stanów Zjednoczonych.
Wyjechałam, bo w kraju były trudne dla artystów estradowych czasy. Postanowiłam więc ten okres przeczekać za oceanem
Przed wylotem do Ameryki Jodłowska (sprawdź!) była jedną z najbardziej lubianych polskich gwiazd kabaretowych. Doskonale znali ją bywalcy krakowskiej "Piwnicy pod Baranami", poznańskiego "Dreszczowiska", warszawskiej "Stodoły" oraz fani kabaretów Olgi Lipińskiej i Bogdana Smolenia.
Estrada zawsze była moją największą miłością
W Kalifornii Elżbieta Jodłowska początkowo zajmowała się wychowywaniem dzieci i była typową housewife, ale bardzo szybko doszła do wniosku, że rola kury domowej jej nie wystarcza. Założyła... firmę sprzątającą, w której była szefową, ale w razie potrzeby sama również sprzątała.
Występowałam też z recitalami na terenie całych Stanów oraz w muzycznym widowisku teatralnym reżyserowanym przez Barbarę Krafftówną
Wielkim marzeniem Elżbiety Jodłowskiej było posiadanie własnej... rozgłośni radiowej. Amerykańscy przyjaciele namówili ją, by po prostu to marzenie spełniła!
W ten sposób powstało "Radio Ela". Nadawało przez godzinę w każdą niedzielę, ale za użyczenie miejsca w eterze musiałam każdorazowo płacić 350 dolarów. Żeby je zarobić, łapałam się, czego się dało... W końcu zniechęciłam się do tego stopnia, że postanowiłam wrócić do Polski - opowiadała "Dziennikowi Wschodniemu".
Elżbiety Jodłowskiej nie stać na przejście na emeryturę
W tym roku mija dokładnie ćwierć wieku od chwili, gdy Elżbieta Jodłowska wróciła z emigracji. Miała prawie pięćdziesiąt lat, kiedy musiała zaczynać wszystko od nowa. Nie czekała jednak na propozycje. Założyła "Babski kabaret", do którego zaprosiła swoje przyjaciółki sprzed lat z Krystyną Sienkiewicz, Bożeną Dykiel i Igą Cembrzyńską na czele.
Z dzisiejszej perspektywy oceniam, że najwięcej dokonałam po pięćdziesiątym roku życia. Zaczęłam pisać, a moje sztuki podobają się. Nabrałam dystansu do siebie, nauczyłam się nie przejmować tym, jak wyglądam
Elżbieta Jodłowska nie kryje, że choć ma już ponad siedemdziesiąt lat, wciąż czuje się młodo i wciąż ma apetyt na pracę.
Kocham scenę, ciągle mi mało występów. Poza tym nie stać mnie na bycie emerytką
Od 2006 roku jeździ razem z kilkoma przyjaciółkami-aktorkami po Polsce ze spektaklami własnego autorstwa "Klimakterium i już" oraz "Klimakterium 2" i przekonuje kobiety, że życie tak naprawdę zaczyna się po...menopauzie. Gra też w serialu "Brzydula", występuje na scenach w całym kraju ze swoim "Kabaretem Jednego Aktora" i pisze piosenki. Jesienią ubiegłego roku nagrała "Covidowy Blues" (posłuchaj!) ...
Wiele kobiet, które ukończyły już tzw. wiek graniczny, a zwłaszcza te, które decydują się na emeryturę, siedzi w domu. Dla nich to jest koniec życia. A czas po menopauzie to jeden z najlepszych okresów życia
Zobacz również:










