Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Elżbieta Dzikowska i Tony Halik przez lata ukrywali prawdę o swoim związku! Wstydzili się, że nie mogą wziąć ślubu!

W tym roku mija 45 lat od dnia, gdy Elżbieta Dzikowska i Tony Halik zdecydowali się razem iść przez życie. Byli nierozłączni przez niemal ćwierć wieku. Dopiero niedawno wyszło na jaw, że... mijali się z prawdą, twierdząc, iż są małżeństwem...

Elżbieta Dzikowska zawsze z ogromnym sentymentem mówi o Tonym Haliku, który - jak twierdzi - był najważniejszym mężczyzną w jej życiu. Podróżniczka i pisarka wciąż nazywa go mężem, choć tak naprawdę nigdy nie stanęli na ślubnym kobiercu!

"Nigdy o tym nie mówiłam, bo Tony'emu sprawiłoby to przykrość... Nie byliśmy małżeństwem. On wszędzie powtarzał, że jesteśmy po ślubie, a ja temu nie zaprzeczałam. W jakimś wywiadzie powiedział nawet, gdzie braliśmy ślub i co było na stole weselnym. Tony bardzo się krępował, że żyliśmy w nieformalnym związku" - zdradziła Elżbieta Dzikowska na łamach książki "Tu byłem. Tony Halik" Mirosława Wklekłego.

Reklama

Dopiero niedawno Elżbieta Dzikowska wyznała, że nie mogła wyjść za Tony'ego, bo ten po prostu nigdy nie rozwiódł się ze swą pierwszą żoną, Pierrette Andrée Courtin - dziewczyną, która w czasie wojny udzieliła mu schronienia w swoim domu we Francji i którą poślubił w 1946 roku. 

Nie zdecydował się wystąpić o rozwód, by nie robić przykrości jej i ich synowi Ozanowi. Pierrette podobno do końca życia nie pogodziła się z tym, że ją zostawił...

Elżbieta Dzikowska po raz pierwszy spotkała Tony'ego Halika w połowie 1974 roku, gdy magazyn "Kontynenty", z którym współpracowała, wysłał ją do Meksyku, by przeprowadziła wywiad z podróżnikiem. 

Znała go wcześniej z małego ekranu jako bohatera jednego z programów Ryszarda Badowskiego - autora pierwszego cyklu podróżniczego w TVP, czyli legendarnego "Klubu sześciu kontynentów. Kawiarenki pod globusem". 

Tony Halik wydawał się jej małym, śmiesznym człowieczkiem. Na wywiad zaprosił ją do swojego domu, podał befsztyk cielęcy oraz przywieziony z Polski czerwony barszczyk z torebki i... od razu skradł jej serce.

Dwa lata później nie wyobrażali już sobie życia bez siebie. Elżbieta Dzikowska namówiła Tony'ego, żeby wrócił do Polski i zamieszkał z nią.

Miała tylko jeden problem - była... mężatką! 

Zanim Tony przyleciał do Warszawy, powiedziała mężowi (dziennikarzowi Andrzejowi Dzikowskiemu), że kocha innego mężczyznę i że jest nim Tony Halik. Mąż Elżbiety, który lubił Halika i bardzo go cenił, uznał, iż musi osobiście poznać swego następcę. 

Wymusił na żonie obietnicę, że zaprosi Tony'ego na kolację.

Andrzej Dzikowski był świetnym kucharzem i ugościł nowego ukochanego Elżbiety po królewsku. 

Przygotował ulubione dania Halika: barszcz czerwony, pierogi z mięsem, kapustą i grzybami oraz sernik. Atmosfera przy stole była napięta, ale - jak wspomina Elżbieta Dzikowska - panowie zachowywali się bardzo elegancko.

Mąż podróżniczki był pod wielkim wrażeniem uroku osobistego swojego rywala. Wcale nie dziwił się Eli, że straciła dla niego głowę. Zgodził się dać jej rozwód i życzył szczęścia na nowej drodze życia. 

Elżbieta Dzikowska zostawiła mu mieszkanie (Andrzej wkrótce znów się ożenił), a sama przeprowadziła się do niewielkiego, kupionego przez Halika za dolary mieszkanka przy ulicy Inflanckiej. Od tamtej chwili mija właśnie dokładnie 45 lat.

Elżbieta Dzikowska i Tony Halik przemierzyli razem cały świat, a ich program "Pieprz i wanilia" przez dwadzieścia lat przyciągał przed telewizory miliony widzów (jeden z odcinków oglądało aż osiemnaście milionów Polaków!). 

W sumie w prowizorycznym studiu, które mieściło się w ich domu w podwarszawskim Międzylesiu, zrealizowali trzysta programów składających się na najdłuższy serial dokumentalny w historii TVP.

Pięć lat po śmierci Halika (odszedł po długiej i ciężkiej chorobie 23 maja 1998 roku) Elżbieta Dzikowska podarowała pamiątki z ich wspólnych wypraw powstałemu z jej inicjatywy w Toruniu Muzeum Podróżników im. Tony'ego Halika.

Podróżniczka utrzymywała też kontakt z żoną swego partnera i jego synem Ozanem. 

Gdy w grudniu 2010 roku Pierrette Andrée Courtin zmarła, Julie - żona Ozana - powiedziała Elżbiecie Dzikowskiej, że jej teściowa zmarła ze złamanym sercem, bo do końca swych dni kochała Tony'ego.

***

AIM
Dowiedz się więcej na temat: Elżbieta Dzikowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »