Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Dubieniecki chce odzyskać Kaczyńską w święta

Marcin stara się przekonać żonę, by dała mu drugą szansę. Czy mu się uda? "Wszystko jest możliwe" - mówią ich znajomi.

Mijają kolejne tygodnie od chwili, gdy Marta Kaczyńska (34) i Marcin Dubieniecki (34) przestali mieszkać razem. I nic się w tej kwestii nie zmienia. Ale nie słabnie też determinacja, z jaką Dubieniecki stara się odzyskać żonę.

Reklama

"Często wysyła jej czułe SMS-y" - mówi "Na Żywo" znajoma rodziny. Jednak Martę bardziej niż czułe słówka ujmują starania Marcina o dobry kontakt z córkami Ewą (9) i Martyną (6). Widzi, że jej mąż każdą wolną chwilę chce spędzać z dziećmi i wie, że nie są to zabiegi na pokaz, by zyskać jej przychylność, lecz autentyczna potrzeba. A dziewczynki tego kontaktu pragną.

W poprzedni weekend rodzina Dubienieckich wiele czasu spędziła wspólnie na sankach. Marta z uśmiechem patrzyła na szalejące i zachwycone córki. Zdawała sobie sprawę, że spora część widocznego na ich twarzach szczęścia to zasługa Marcina.

"Wyglądali jak zgrana rodzina, której nie nękają żadne poważne problemy" - mówi znajoma pary. Tydzień wcześniej Marta pojechała z córkami samochodem do centrum Sopotu, tam dosiadł się do nich Marcin i w komplecie udali się do kina na film dla dzieci.

Śledzili ich paparazzi, ale Dubienieccy, zgodnie współpracując, tak przemyślnie manewrowali, że żadnemu z nich nie udało się zrobić zdjęcia.

"Martynka i Ewa już nie wyobrażają sobie wolnego dnia spędzonego bez taty. Marcin zresztą też. Marta docenia starania męża, który ostatnio przechodził operację kręgosłupa. Nadal cierpi, jeździ na rehabilitacje, ale nie zaniedbał z tego powodu spotkań z dziećmi" - mówi koleżanka Marty.

Czy możliwy jest więc powrót do wspólnego życia we czworo? Do sądu nie wpłynął jeszcze pozew o rozwód, więc wszystko może się zdarzyć. Marta nie zatrzasnęła ostatecznie drzwi przed Marcinem. Zwłaszcza że nie ma już powodu, dla którego wyprowadziła się z córkami od męża - zaniedbywania rodziny przez Marcina, który przed rozstaniem poświęcał swój czas głównie pracy.

Czy długo jeszcze będzie mu dawać nauczkę? "Na pewno nie będzie tego robić bez końca. Marcin jest przecież miłością jej życia, uczucie całkiem nie wygasło z powodu nieporozumień" - uważa znajoma Dubienieckiego. Tym bardziej że trwałość rodziny jest dla Marty cenną wartością.

W pierwszym małżeństwie prezydentówna poniosła klęskę, co wywróciło do góry nogami życie małej Ewy. "Marta obiecała sobie wtedy, że nigdy już nie narazi dziecka na takie traumatyczne przeżycia. Teraz ma dwie córki, więc o drugie małżeństwo na pewno będzie walczyć" - zapewnia osoba z bliskiego kręgu.

Wzory ma znakomite - swoich rodziców, których przez wiele lat łączyła piękna miłość, a także niedawno zmarłą babcię. Pani Jadwiga w małżeństwie z Rajmundem Kaczyńskim zmagała się z wieloma problemami, związek miewał kryzysy. Ale robiła wszystko, żeby do rozpadu nie doszło. I te starania się powiodły - byli razem aż do śmierci Rajmunda.

"Marta kochała i podziwiała babcię Jadwigę, która była dla niej wzorem do naśladowania. Może więc tak jak ona postara się ocalić swoją rodzinę? Może Marcin nie stoi jeszcze na straconej pozycji i Marta pozwoli mu wrócić?" - zastanawia się znajomy.

Okazją są święta, które Dubienieccy spędzają w komplecie. Marta spotka się też z teściami. Czy radosny nastrój pomoże jej podjąć pomyślną dla Marcina decyzję?

Anna Bazia

13/2013

Dowiedz się więcej na temat: Marta Kaczyńska | święta | Marcin Dubieniecki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje