Góry są lekarstwem na wszystko. Do takiego wniosku doszła Dominika Tajner-Wiśniewska (40 l.) i wyprowadziła się od męża, Michała Wiśniewskiego do swojego rodzinnego domu w Wiśle.
Tam czekali już na nią mama Aleksandra i brat Tomisław, którzy również byli zaskoczeni pozwem rozwodowym złożonym przez piosenkarza.
W tej niełatwej sytuacji bliscy stoją za nią murem i robią wszystko, aby w spokoju mogła pozbierać myśli i podjąć dobre decyzje. Z powodu zawirowań w życiu Dominiki cierpi też jej syn, Maksymilian (13 l.).
Do tej pory chłopiec mieszkał wraz z nią oraz Michałem w podwarszawskiej Magdalence. Mało tego, Juliusz Idzik, były mąż Tajner-Wiśniewskiej, już jakiś czas temu przeniósł się w te okolice z Katowic, żeby być bliżej syna. Teraz przejął się losem matki swojego dziecka.
"Juliusz ruszył na pomoc Dominice. Kiedy dowiedział się o całym zamieszaniu, od razu zaproponował jej, że na pewien czas weźmie chłopca do siebie, by uchronić go przed przykrymi doniesieniami. Jest mu za to bardzo wdzięczna" - zdradza w rozmowie z "Na żywo" znajoma rodziny.
Czy Dominika zostanie w Wiśle na stałe? A może rozpocznie nowe życie w środowisku, do którego przywykła przez ostatnich 9 lat?
Ze wszystkich stron, również od znajomych Michała i jego rodziny, dostaje wyrazy wsparcia i współczucia, a jej mama, która sama przeszła bolesne rozstanie z mężem, wierzy, że córka da sobie radę.


***
Zobacz więcej materiałów wideo:








