Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Czesław Mozil zmienił się nie do poznania!

Wcześniej był imprezowym lekkoduchem. Dziś nad wieczorne eskapady przedkłada spokój domowy. Właśnie tak odmieniło go uczucie do kobiety.

- Dorota powiedziała: "Żadnych romansów", a ja nie mogę sobie wyobrazić, że mógłbym z kimś romansować. O czym mielibyśmy rozmawiać? Gdy wracam do domu i otwieram drzwi, czuję zapach Doroty, mój, naszego życia. To coś niezwykle cennego. Miejsce święte. Nie oddam tego za chwilę adrenaliny - wyznał ostatnio w wywiadzie Czesław Mozil (39 l.).

Reklama

U boku Doroty zmienił się bowiem z salonowego lwa, ulegającego wdziękom kobiet, w mężczyznę, czułego, opiekuńczego i... wiernego. - Ufam, że nie skrzywdzi naszego związku. Znając mnie, Czesław wie, gdzie są granice - wtóruje muzykowi małżonka.

- Czuję się bardzo kochana i doceniana. Uważam się za szczęściarę, że mam obok siebie człowieka, który o mnie dba. Przy którym czuję się wyjątkową babką - dodaje.

Nic nie zapowiadało takich zmian w życiu Czesława. Zanim zaczął poważnie myśleć o tym, by z kimś się związać, miał wiele romansów. - Były kobiety, ale byłem wtedy singlem, więc nic w tym złego. Nie randkowałem na zewnątrz, ale w moim 50-metrowym mieszkaniu. Nie miałem samotnych nocy. A jak miałem, to dlatego, że zapiłem w barze - wspominał szczerze tamten etap w jednym z wywiadów.

Gdy siedem lat temu w Szprotawie po raz pierwszy spotkał się z Dorotą, nie wiedział, że z nią zechce spędzić resztę życia. Tamtego dnia grał koncert, a ona przyjechała do niego, by mógł przymierzyć stroje na marokańską sesję zdjęciową.

Ich relacja zaczęła się zacieśniać w 2011 r., gdy Dorota została osobistą stylistką występującego w "X Factorze" piosenkarza. Była przy nim niemal całą dobę. Dużo ze sobą rozmawiali, a on nabierał do niej zaufania. - Potrafił zadzwonić do mnie z jakiejś imprezy w niedzielę i powiedzieć: "Nudzę się. Chcę pogadać" - zdradza żona muzyka.

Czesław traktował ją jak przyjaciela do zwierzeń. Nie miał nawet oporów, by opowiadać jej o pikantnych szczegółach swych miłosnych podbojów. Spędzali razem święta, zdecydowali się założyć wspólną firmę odzieżową i również na urlopy jeździli razem.

Jednak ta relacja nie wykraczała poza ramy przyjaźni. Do czasu... - Cztery lata po naszej drugiej wycieczce zaczęło dziać się coś dziwnego. Wcześniej rozmawiało nam się świetnie, a potem zaczęliśmy się siebie krępować - opowiada artysta, podkreślając, że to go przerażało. Bał się związać z Dorotą, by jej nie stracić.

Było im razem tak dobrze, że wcale nie zamierzali się pobierać, ale życie przekonało ich, że małżeństwo jest praktyczne. Zdecydowali się na nie półtora roku temu. - Nasza rozmowa o ślubie zaczęła się od tego, że byłam w szpitalu. Czesław nie mógł się dowiedzieć, co się ze mną dzieje, bo był "obcy" - mówi Dorota.

Nie było oficjalnych oświadczyn i pierścionka, a na skromną ceremonie zaprosili kilkanaście osób z najbliższej rodziny. Dziś zgodnie przyznają, że mają pewność, iż żadne życiowe doświadczenie ich nie podzieli. Jakie mają plany? - Chcielibyśmy rozszerzyć rodzinę. Ale jak Bóg da - odpowiada muzyk.

***

Zobacz więcej materiałów z życia gwiazd:


Dowiedz się więcej na temat: Czesław Śpiewa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje