Agnieszka Korzeniowska wyrok rozwodowy, który zapadł tuż przed Bożym Narodzeniem, odebrała jako kolejny cios od losu. Jednak - jak mówi "Twojemu Imperium" - nie chce utrudniać Robertowi życia...
"Nigdy nie zamierzałam i nie zamierzam nikomu komplikować życia, a tym bardziej mojemu byłemu mężowi, który jak każdy wolny człowiek ma prawo decydować o własnym życiu prywatnym" - tłumaczy.
Podkreśla, że nie interesuje jej, czy orzeczenie sądu w sprawie rozwodu ogłoszonego pod koniec listopada ub.r. jest już prawomocne, bowiem nie zamierza występować o uzasadnienie wyroku rozwodowego.
Rozdział życia u boku sławnego męża uważa za zamknięty. Dziś patrzy tylko w przyszłość.









