Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Bożena Walter: Miała widzom za dużo do powiedzenia, żeby być tylko spikerką!

Po wprowadzeniu stanu wojennego Mariusz Walter odszedł z TVP, bo - to słowa Bożeny Walter - podczas tzw. weryfikacji powiedziano mu, iż może zostać, ale nie wolno mu pełnić żadnych funkcji kierowniczych.

Reklama

"Ja zostałam. Po stanie wojennym zaczęłam współpracę z redakcją dziecięcą" - opowiadała, przypominając legendarny program "5-10-15", którego produkcją przez pewien czas kierowała.

"Potem był "Czar par", który wymyśliłam, a kilkanaście lat później - w 1997 roku, gdy z inicjatywy mojego męża i Jana Wejcherta powstał TVN - przeszłam na emeryturę.

Na odejście z Woronicza zdecydowałyśmy się razem z Edytą Wojtczak... Nikt nie próbował nas zatrzymać. Wtedy się pozbywano wszystkich" - zwierzyła się  w "Prezenterkach".

Będąc na emeryturze, Bożena Walter zajęła się działalnością charytatywną. Nie chciała pracować w TVN, ale przyjęła propozycję zostania prezesem Fundacji TVN "Nie Jesteś Sam".

Pomaganie potrzebującym stało się jej życiową misją. W 2016 roku zdecydowała się przekazać kierowanie fundacją Katarzynie Kolendzie-Zaleskiej, ale wciąż jest jej "dobrym duchem" i wspiera jej podopiecznych. 

Dziś Bożenie Walter największą radość sprawia czas spędzany z najbliższymi - dziećmi i wnukami.

Pytana, czy ogląda telewizję, żartuje, że zdecydowanie bardziej woli oddawać się swojej największej miłości, którą jest czytanie książek...

***

Zobacz więcej materiałów z życia gwiazd:


 

 

pomponik.pl

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Bożena Walter

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »