Reklama

Reklama

Reklama

Będzie płacił byłej milion funtów rocznie

Brytyjski komik John Cleese ma 69 lat i znów jest do wzięcia, żałuje tylko, że za rozstanie z trzecią żoną musi płacić miliony funtów.

Legendarny aktor jest rozgoryczony, że w ramach rozwodu z psychoterapeutką Alyce Faye Eichelberger musi płacić jej rocznie ponad milion funtów alimentów.

"Ludzie pomyślą, że mam wystarczająco dużo pieniędzy, ale ja mam naprawdę drogi rozwód" - wyjaśnił gazecie "The Times".

"Czasem jestem wściekły. Ale tu nie chodzi o podział majątku, ale o to, że muszę ciężko pracować, żeby zapewnić alimenty komuś, kto ma majątek wart 10 mln dolarów" - żali się aktor.

Aktor, znany z grupy Monty Pythona, był już wcześniej dwukrotnie żonaty - z aktorkami Connie Booth i Barbarą Trentham.

Reklama

Cleese zdementował pogłoski o nowym związku z 34-letnią Veroniką Smiley. "Nie mam zamiaru znów stawać się niesamolubny. To wspaniałe żyć samemu, bo można robić co się żywnie podoba" - podkreślił.

"Jestem teraz szczęśliwy i chcę wyciągnąć z życia tyle, ile się da" - dodał.

PAP/pomponik.pl

Reklama

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »