W mediach aż huczy od plotek na temat rzekomego rozstania Beaty Tadli i Jarosława Kreta. Oliwy do ognia dolewa sam prezenter pogody, który na ten temat wypowiada się w dość emocjonalny sposób.
"Ja mam dość tego kraju i tych ludzi. Ja się wyprowadzę z tego kraju! Do Stanów! Zacznę uczyć na jakimś uniwersytecie i nikt mnie nie będzie hejtował. Co za kraj?!" - powiedział w "Super Expressie", gdy zapytano go o tę sprawę.
Kontrowersyjnych opinii nie szczędził także w rozmowie z innym tabloidem. Oto, jak mówił o Beacie oraz o "Tańcu z gwiazdami", w którym oboje biorą udział."Beata ma chorą ambicję. We wszystkim musi być najlepsza. I pewnie przez to wygra ten program. Mnie taniec zupełnie nie interesuje, jestem w programie tylko w celach zarobkowych. Beata podchodzi do tego bardzo ambitnie i zadaniowo, to jej prawo" - stwierdził cytowany przez "Fakt".
W sieci opublikował też wpis. Stwierdził w nim, że wobec jego wypowiedzi dopuszczono się manipulacji. W końcu głos zabrała Beata Tadla. Napisała o swoim występie w "Tańcu z gwiazdami" i podziękowała za wsparcie.
"Starałam się, jak mogłam, ale stres zrobił swoje... Dziękuję wszystkim za wsparcie. Moi kochani przyjaciele i mój kochany synek byli na widowni, dali mi masę pozytywnej energii, której teraz potrzebuję szczególnie. Wszystkim, którzy do mnie napisali również dziękuję" - napisała.


*** Zobacz więcej materiałów:








