Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Beata Ścibakówna i Jan Englert zmartwili się, gdy usłyszeli diagnozę. Wyniki były nie najlepsze

Gdy ich jedynaczka wyjechała jesienią ubiegłego roku, by rozpocząć studia w Nowym Jorku, nie kryli z niej dumy. Jest jednak coś, co spędza im sen z powiek... Beata Ścibakówna i Jan Englert dosłownie zamartwiają się o Helenę, a wszystkiemu winny jest kiepski stan zdrowia ich córki.

Odkąd 19-letnia Helena spakowała walizki i przeleciała ocean, by studiować na uniwersytecie w Nowym Jorku, czują się dumni, ale też samotni.

Reklama

Zarówno mama nastolatki Beata Ścibakówna (51 l.), jak i ojciec Jan Englert (76 l.), odliczają dni do kolejnego spotkania. Ostatnie miało miejsce przed świętami Bożego Narodzenia. Podczas tej wizyty nie brakowało łez radości, ale i smutku...

Ten szczególny czas spędzili w rodzinnym gronie. Tuż po świętach Helena za namową bliskich postanowiła gruntownie się przebadać, ponieważ najbliższe kilka miesięcy miała funkcjonować za oceanem. I kiedy wszyscy przygotowywali się do przywitania Nowego Roku, zadzwoniła do rodziców, zapłakana, że wyniki badań nie są najlepsze. 

"Wykryto u mnie guzki na strunach głosowych. Teraz czas leczenia" - zdradziła dziewczyna na jednym z portali społecznościowych.

Beata i Jan poruszyli niebo i ziemię, by trafić do najlepszych specjalistów. Udało się, ale oczekiwanie na diagnozę było dla nich wiecznością. Lekarze mieli za zadanie ocenić, czy guzy są już w formie twardej i potrzebne będzie leczenie chirurgiczne. 

"Okazało się, że wystarczą jedynie zabiegi z jonoforezy wapniowo-jodowej i masaż wibracyjny krtani" - dodała Helena. 

Dodatkowo zalecono jej też inhalacje, które miała powtarzać przez kilka tygodni. Englert bardzo martwił się o córkę, ale szczęśliwie wszystko dobrze się zakończyło. Poprosił ją tylko, aby w Nowym Jorku także znalazła sobie dobrego lekarza i regularnie kontrolowała swoje zdrowie.

Helena kilka dni temu wróciła do Ameryki. Na Instagramie zamieściła wpis:

"Złapała mnie nostalgia, bo zaraz minie pół roku od dnia, w którym się tu wprowadziłam. Mogłabym napisać, że nic wtedy nie wiedziałam, że przez ten czas dorosłam, albo że odnalazłam siebie i moje przeznaczenie. Nieprawda. Dalej nie wiem, dalej nie umiem, dalej się gubię. Wciąż nie wiem, za kim i w którą stronę iść. Albo czy w ogóle idę, czy stoję w miejscu".

Na szczęście ma wokół siebie osoby, na które zawsze może liczyć - swoich rodziców.  

***
Zobacz więcej materiałów wideo: 


Na żywo

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Jan Englert | Beata Ścibakówna | Helena Englert

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »