Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Beata Kozidrak: "Pytali mnie, o czym śpiewam. Odpowiedziałam, że o życiu prostytutki"

"Królowa jest tylko jedna" to hasło, które słyszeliśmy niejednokrotnie, ale tylko w kontekście Beaty Kozidrak ma sens. Bo królowa polskiej sceny muzycznej jest rzeczywiście tylko jedna i to właśnie ona - fabryka przebojów, która dostarcza Polakom i Polkom niezapomniane hity od ponad... 40 lat!

I kiedy już wydawało się, że o karierze i życiu Beaty wiemy wszystko, wokalistka wydała w maju tego roku autobiografię zatytułowaną "Gorąca krew", gdzie po raz kolejny zaskoczyła nas rozbrajającą szczerością i nieznanymi dotąd historiami. Wybraliśmy 10 najciekawszych! 

Zobacz także: Sławomir i Kajra świętują 10 rocznicę ślubu. Planują egzotyczne wakacje

Reklama

Maryla Rodowicz usłyszała "nie"

Przełomowym momentem dla Beaty i zespołu Bajm był oczywiście występ podczas Festiwalu w Opolu w 1978, gdzie wyśpiewali sobie drugie miejsce w konkursie "Debiutów" utworem "Piechotą do lata" (posłuchaj!). Kozidrak zachwyciła się wówczas cała Polska i Maryla Rodowicz, która zaproponowała młodziutkiej wokalistce... występy w swoim chórku. 

Beata jako czyjeś tło? Nigdy!

O krok od tragedii

Na początku lat 80-tych Bajm był w ciągłej trasie koncertowej, grając czasami po dwa koncerty dziennie. W trasie Beacie i Andrzejowi towarzyszyła ich malutka córka Kasia, choć - jak przyznała sama wokalistka - nie były to najlepsze warunki dla dziecka. Najważniejsze jednak, że gwiazda mogła być blisko swojej pociechy. Na jeden z koncertów Kozidrak i Pietras wynajęli nianię, przez którą potem najedli się sporo strachu. Mało brakowało, a doszłoby do tragedii.

"Wraca- my do hotelu po występie, a tam Kasia siedzi na parapecie, w otwartym oknie na pierwszym piętrze, a opiekunka na par- terze pije kawę i plotkuje z recepcjonistką. Boże, chyba nigdy w takim tempie nie biegłam po schodach! Pobiłam absolutny rekord świata!" - wspomina Beata.

Szczęśliwie, nic się nie stało, a niefrasobliwą nianię czekała poważna rozmowa z ojcem dziewczynki.

"Hymn prostytutek"

W książce "Gorąca krew" Beata zdradza również, że bohaterką tekstu przeboju Bajmu "Ok, ok, nic nie wiem" (sprawdź!) jest prostytutka. Przekaz piosenki ponoć bardzo przypadł do gustu pracownicom seksualnym, które dziękowały wokalistce przy każdej nadarzającej się okazji. A tych ponoć nie brakowało.

 

Mniej entuzjastycznie na utwór zespołu zareagowało Ministerstwo Kultury, które próbowało przekonać gwiazdę, że problem prostytucji w Polsce Ludowej nie istnieje, a Beata powinna pisać bardziej pogodne i wesoły teksty. Piosenka wprawdzie spadła z anteny, ale piosenkarka wspomina, że sąsiadki zaczęły myśleć, że utwór opowiada o jej własnych doświadczeniach i... współczuły matce Kozidrak!

Zobacz także: Gwiazda młodego pokolenia! Sanah zdradza swoją historię

Niewinne zauroczenie

W połowie lat 80. małżeństwo Kozidrak i Pietrasa przeżywało pierwszy kryzys. Wokalistka przyznaje w książce, że w pracy dogadywali się świetnie, ale w domu mąż był wciąż pochłonięty obowiązkami zawodowymi i nie poświęcał jej wystarczająco dużo czasu. Wkradła się rutyna, nuda i samotność. A tę wypełnia najlepiej zauroczenie kimś innym. Padło na jednego z muzyków Bajmu, dla którego Beata napisała piosenkę zatytułowaną "Diament i sól" (posłuchaj!).

Zauroczenie trwało krótko, ale piosenka o nim zostanie z nami na zawsze!

Ukłon wielkiej gwiazdy

Już w latach 80-tych nie tylko Polacy, ale i zagraniczne gwiazdy mogły poznać skalę talentu Beaty Kozidrak. Piosenkarka przywołuje w "Gorącej krwi" sytuację z Festiwalu w Sopocie w 1986, gdy występowała przed słynną Bonnie Tyler. Wokalistka tak rozgrzała sopocką publiczność, że ta nie pozwalała jej zejść ze sceny, prosząc o kolejne bisy. Autorka hitu "Total Eclipse of the Heart" (sprawdź!) była ponoć mocno zniecierpliwiona i nie rozumiała dlaczego musi czekać z wyjściem na scenę przez "polską piosenkareczkę".  Do czasu aż sama usłyszała wokal Beaty.

"Masz wspaniały głos, dziewczyno" - powiedziała Beacie Bonnie Tyler, gratulując występu. Pod wrażeniem była nie tylko ona, bo chwilę później Kozidrak zaproponowano... trasę po Japonii.

Zobacz także: Tak szokowały gwiazdy w Sopocie! Najodważniejsze i najdziwniejsze kreacje w historii festiwalu

Playboy musiał obejść się smakiem

Okazuje się, że magazyn "Playboy" wielokrotne kusił Beatę okładką i rozbieraną sesją. Po raz pierwszy taka propozycja padła z ust prezesa wytwórni płytowej, z którą Bajm związał się w połowie lat 90-tych. Miało to pomóc w promocji nowej płyty, co sprawdziło się już w przypadku innych wokalistek. Kozidrak była oburzona tym pomysłem.

"Odpowiedziałam, że nie jestem ani TA, ani TAMTA. Ja ŚPIEWAM!!!" - zdenerwowała się gwiazda. Potem telefon z "Playboya" dzwonił jeszcze wiele razy, ale zawsze słyszał głośne i zdecydowanie "nie".

Muzyka ratująca życie

Często mówi się, że są takie piosenki, które mogą uratować czyjeś życie. Beata Kozidrak przekonała się o tym dosłownie. W "Gorącej krwi" wokalistka przytacza historię kobiety, której życie przestało mieć sens i była już gotowa popełnić samobójstwo. Zdecydowała się jednak na swoisty zakład z losem - gdy słuchała radia zdecydowała, że jeśli następną odtwarzaną piosenką będzie hit Bajmu "Plama na ścianie" (sprawdź!), zrezygnuje z tragicznej decyzji. Piosenkarka odnotowuje z ulgą, że tak właśnie się stało.

 

To jeden z tych momentów książki, gdzie nie jest trudno o wzruszenie.

Ślub, którego prawie nie było

W 1979 Beata wyszła za mąż za Andrzeja Pietrasa, ale mało brakowało, a do ślubu mogłoby nigdy nie dojść. Przeciwnikiem tego związku, nie wspominając już o zaręczynach czy ślubie, był ojciec piosenkarki. Mężczyzna uważał, że Pietras, mający opinię playboya, zmarnuje jego córce życie. "Po moim trupie!" - krzyczał. Córka nie dała jednak za wygraną.

 

W momencie ślubu Kozidrak miała zaledwie 19 lat.

Zobacz także: "Często ludzie boją się tego co nieznane, albo demonizowane". Kayah w szczerym wywiadzie o samoakceptacji 

Walka z cenzorami

Kozidrak nie bała się podejmować politycznych tematów w swoich utworach, co nie zawsze podobało się jej mężowi i menadżerowi jednocześnie - to on musiał potem stawać oko w oko z cenzorami i "negocjować". Gdy Beata pokazała ukochanemu polityczny tekst do utworu "Małpa i ja", ten głośno zaprotestował.

 

Wokalistka poszła za radą męża i zmodyfikowała tekst, choć ten do dzisiaj można interpretować w różny sposób. Ciekawe tylko, czy doszło w końcu do spotkania przy wódce z cenzorem...

Zagraniczna kariera

Obecnie zachwycamy się nawet najmniejszym sukcesem zagranicznym rodzimych piosenkarek, a Kozidrak koncertowała po całym świecie już w latach 80-tych. Śpiewała tam głównie po angielsku, choć to podobno polskie utwory były dla publiczności i dziennikarzy najbardziej intrygujące. 

Polską piosenkarką porównywano nawet do Niny Hagen, co Kozidrak przyjmowała jako największy komplement, bo to jedna z jej ulubionych artystek.

Jesteśmy przekonani, że Beata napisze jeszcze wiele kolorowych rozdziałów, a materiału wystarczy na kolejną autobiografię. Nie mamy nic przeciwko, żeby zaczęła je zapisywać od występu, którym uraczy nas podczas Polsat SuperHit Festiwal 2021. Będziecie oglądać królową w akcji?

***

pomponik.pl

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Beata Kozdirak | Bajm | autobiografia | książka | gwiazda | piosenkarka

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje