Beata Kozidrak niezwykle cieszyła się na koncert plenerowy we Wrocławiu, który odbył się w niedzielę 11 lipca. Artystka dawno nie grała dla "otwartej publiki" i bardzo chciała sobie przypomnieć, jak to jest. Niestety, jej plany pokrzyżowała gwałtowna burza.
Kozidrak punktualnie o 20:00 zameldowała się na scenie i zaczęła śpiewać swoje największe hity. Niestety, przy piątej piosence pogoda nagle zaczęła się psuć.
Na koncert Beaty i Bajmu ludzie czekali już od 17:00. Publika naprawdę dopisała. Dawno nie widziałem takiego tłumu. Niektórzy fani przyjechali z drugiego końca Polski, aby zobaczyć jeden z pierwszych koncertów swojej idolki po pandemii. Niestety w pewnym momencie zaczęła się gwałtowna burza. Reakcja organizatorów była natychmiastowa. Nikt nie miał pretensji, bo zdrowie jest najważniejsza. Beti obiecała, że jeszcze do nas wróci i dokończy show
Management zespołu o zaistniałej sytuacji poinformował też na Instagramie wokalistki.











