Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Anna Powierza jest szczęśliwie zakochana! Będzie ślub?!

Anna Powierza (41 l.) posiada jeden z najszerszych uśmiechów w polskim show-biznesie. Niewiele jest sytuacji w życiu, które mogą odebrać jej optymizm. Teraz dodatkowo jest szczęśliwie zakochana i w końcu przestała milczeć na ten temat. W szczerej rozmowie z tygodnikiem "Świat i Ludzie" opowiedziała więcej o swoim nowym związku i czy szykuje się do ślubu!

Nie boisz się o przyszłość, przez pandemię? 

Nie, bo i tak nigdy nie wiesz, co będzie jutro. Czy nie wpadniesz pod samochód, czy nie stracisz nagle bliskich, nie zachorujesz? Mnie interesuje, co będzie dzisiaj, a nie to, co będzie jutro czy za pół roku. Nie pielęgnuję w sobie lęku. 

Kilka miesięcy, podobnie jak reszta Polaków, przesiedziałaś w domu. 

Na pewno pod względem pracy i finansów to był bardzo trudny czas, czas niepewności. Ale były też dobre strony. Jeśli chodzi o relację z moją córką Heleną, to był jeden z najpiękniejszych okresów. Choć początkowo bałam się, że nie wytrzymamy, że zwariujemy, że będę nią zmęczona, ona mną. 

Reklama

Jak sobie radziłyście? 

Wstawałam bardzo wcześnie rano między piątą a szóstą, kiedy Helenka jeszcze spała, zabierałam psa i biegałam. Ona budziła się o ósmej, więc miałam jeszcze czas, żeby wziąć prysznic, napić się kawy w spokoju, zrobić porządki w domu. I to był taki dobry czas dla mnie, kiedy układałam sobie dzień. Potem miałyśmy razem zajęcia. Panie z przedszkola podsyłały nam zadania. Liczyłyśmy, uczyłyśmy się wierszyków itp. Czasami jeździłyśmy do naszego konia, wychodziłyśmy na spacer z psem. A potem ona miała czas wolny tylko dla siebie i ja też. Wcześniej byłam przeciwnikiem spędzania czasu przy bajkach. Ale wtedy zainwestowałam w platformę z serialami i to była najlepsza inwestycja ever. 

A czego dowiedziałaś się o sobie? 

Mnie nakręca życie, lubię aktywnie spędzać czas. Biegam, jeżdżę konno, a przed pandemią codziennie chodziłam na basen. Po przedszkolu szłyśmy z Heleną popływać albo na Aikido czy do kogoś z wizytą. Gdy miałam np. z powodu grypy spędzić dwa dni w domu, to ciężko mi to przychodziło. Tymczasem podczas izolacji okazało się, że pobyt w domu wyciszył mnie, dał odpocząć i że potrafiłam interesująco zorganizować czas. Ale to już za nami. Helena pojechała na wakacje do babci, a ja wróciłam do pracy i sportowych pasji. Jest dobrze. 

Czy to właśnie sport jest sposobem na utrzymanie wagi? 

Media od kilku lat komentują twoją sylwetkę. Uprawiam na tyle dużo sportu, że nie ma on znaczenia dla moich kilogramów. Od lat choruję na insulinooporność, biorę leki. Ale też mój organizm zmienia się, starzeje. Ostatnio leki zawiodły, przeszłam więc kolejne badania i zaczęłam nową terapię. To niestety jest taka podstępna choroba, trzeba być czujnym, cały czas obserwować swoje ciało i reagować. 

A nie mogłabyś pogodzić się, że jesteś kobietą o krągłych kształtach? 

Tu nie chodzi o wygląd, że marzę o szczupłej sylwetce, bo takie w naszych czasach panują standardy. Zresztą mam inną budowę ciała i nigdy nie będę typem "chuderlaka". Mam na względzie moje zdrowie. Znam bardzo dobrze konsekwencje otyłości. Jest nią np. cukrzyca. Mam genetyczne predyspozycje, moja rodzina jest obciążona tymi chorobami. 

Gdybyś mogła, zmieniłabyś coś w urodzie? 

Gdy byłam młodsza, miałam całą listę korekt, które powinnam zrobić. Chciałam np. mieć dłuższe nogi, być wyższa. A teraz, będąc już po czterdziestce, zaczynam siebie lubić, akceptować. Już nie my - ślę, co bym chciała zmienić w sobie. Wiem, że jestem ciekawą osobą i to mi wystarczy. 

A mężczyznom też to wystarcza? 

Interesują mnie tylko ci, którzy nie oceniają po wyglądzie. Ale np. jeśli chodzi o wagę to zauważyłam, że wolą mnie w puszystych kształtach. Zapraszają na kawę, do kina. Ale ja już nie szukam partnera na życie. Jestem szczęśliwie zakochana. 

Kim on jest? 

Mój partner nie jest osobą ani medialną, ani publiczną. Na razie chce pozostać osobą anonimową. 

Za co go cenisz? 

Mam od niego niesamowite wsparcie, co jest dla mnie ważne. Pierwszy raz czuję, że niezależnie co się dzieje, to wiem, że jest ktoś ze mną, na kim mogę się oprzeć. Jest inteligentny, przystojny, ma niezwykłe poczucie humoru. Lista zalet jest długa... 

Wyobrażasz sobie siebie w sukni ślubnej? 

Nigdy nie byłam zwolenniczką zawierania związków małżeńskich, nigdy też nie wyszłam za mąż. I nadal nie mam poczucia, że tylko małżeństwo określa prawdziwość uczucia i związku. Ważniejsze jest dla mnie czy czuję się kochana, czy kocham. Na razie wspólnych kredytów nie chcemy brać. 

Ale gdyby nagle uklęknął i oświadczył się? 

Znamy się na tyle dobrze, że wiemy, co myślimy na ten temat. Nie wiem czy mój partner w ogóle miałby odwagę przyjść do mnie z pierścionkiem zaręczynowym. Ale też nie mówię, że tego nie zrobię. Nie wiem co będzie jutro. 

A chciałabyś zostać po raz drugi mamą? 

Mogłabym mieć pięcioro dzieci, ale obawiam się że to jednak nie ten wiek. Oczywiście, gdyby mi się to przydarzyło, to cieszyłabym się, ale o świadomej decyzji nie ma mowy. Już spełniłam marzenie o byciu mamą. Teraz spełniam inne. Od miesięcy uprawiam freediving czyli nurkowanie bez sprzętu na głębokości lub pływanie pod wodą. Wycisza, pomaga złapać dystans do świata. Trenuje mnie Tomasz Nitka "Nitas", guru tej dyscypliny w Polsce. 

I jaki jest twój rekord? 

Wytrzymam już pięć minut pod wodą. Niedawno byłam na zawodach aktorów w pływaniu. Mam nadzieję, że za rok będą też tam zawody właśnie we freediving’u. Chcę wziąć udział w takich zawodach. Lubię rywalizację, lubię mieć w życiu wyzwania.

***
Zobacz więcej materiałów wideo: 

Świat & Ludzie
Dowiedz się więcej na temat: Anna Powierza

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »