Reklama

Reklama

Reklama

Anna Kalczyńska miała w domu istny szpital!

Anna Kalczyńska opowiedziała o domowych problemach, które niedawno się jej przytrafiły...

W połowie stycznia dziennikarka poważnie się przeziębiła. Musiała zwolnić tempo i parę dni przeleżeć w domu. Kilka tygodni później choroba dopadła jej najmłodszą córkę Krysię (5 l.). 

Dziewczynka nie mogła pójść z tatą i rodzeństwem Jankiem (8 l.) oraz Hanią (6 l.) kwestować dla WOŚP. Ale potem i oni walczyli z przeziębieniem 

"Najchętniej wygoniłabym już tę zimę. Teraz w domu jest tablica z wypisanymi dla każdego lekarstwami. Na szczęście powoli wszyscy wychodzimy na prostą, ale łatwo nie jest" – opowiada tygodnikowi "Świat i Ludzie" Kalczyńska. 

Reklama

Z problemami zdrowotnymi boryka się też ich 10-letni pies, labrador  o imieniu Harry. 

"Przestał jeść, nie ma humoru, nie chce wychodzić. Czeka nas seria badań. Bardzo się denerwuję, bo Harry to kawał naszej historii. Był  z nami, jeszcze zanim narodziły się dzieci. To takie nasze czwarte dziecko. Wierzę, że będzie dobrze" - dodaje.

***

Świat & Ludzie

Reklama

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »