Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Ania Przybylska nadal jest w sercu Piaska. Wokalista zadedykował jej piosenkę!

W repertuarze Andrzeja "Piaska" Piasecznego (44 l.) to utwór wyjątkowy, doskonale znany widzom serialu "Złotopolscy". Artysta wykonuje go na każdym swoim koncercie. Ku pamięci Anny Przybylskiej!

Gdy ma zaśpiewać "Pogodniej", zawsze przed występem wspomina zmarłą aktorkę...

Reklama

- Mówię o tym, jak to pięknie się uśmiechać na pamięć ludzi. Bo oczywiście jeśli ktoś odejdzie, to jest cierpienie okropne, ale najcenniejsze, co może pozostać po człowieku, to uśmiech na jego pamięć - tłumaczy wokalista.

Ona sama uważała pogodę ducha za najważniejszą sprawę w życiu, która pozwala radzić sobie z kłopotami. I Ania starała się zachować tę pogodę ducha nawet w najtrudniejszych chwilach...

- Spotkałem ją w marcu. Zupełnie przypadkowo - opowiada Piaseczny.

- To był bardzo zły dzień dla niej - dostała tę najgorszą wiadomość. Mimo tego w dalszym ciągu była uśmiechnięta. Mądrość polega na niegubieniu tego światła, które w nas jest - uważa wokalista.

Niestety, pół roku później Anna Przybylska odeszła. Odtąd Piasek zawsze mówi o niej przed wykonaniem piosenki "Pogodniej". I choć bardzo mu Ani brakuje, jej pogoda ducha z nim pozostała.

- Kiedy myślę o Ani, nie ma ani pół wspomnienia, które byłoby smutne...

Pięknie całowała

Spotkali się pod koniec lat 90. na planie serialu "Złotopolscy". Ania miała wtedy 20 lat i powierzono jej rolę Marylki, roztrzepanej i pełnej wdzięku policjantki z Dworca Centralnego w Warszawie. Dla telewizji odkrył śliczną amatorkę reżyser Radosław Piwowarski.

- Gdyby Anka urodziła się w Ameryce, to byłaby gwiazdą światowego formatu, taką Julią Roberts. Ona miała coś takiego w sobie, że ludzie ją po prostu kochali. Jej urok był zachwycający. Nie było w tym nic sztucznego - mówi reżyser.

Andrzej Piaseczny dostał rolę Kacpra - jej chłopaka. Oboje doskonale pamiętają scenę pierwszego pocałunku. Stoją naprzeciwko siebie, skrępowani, czerwoni z zażenowania.

- Ja to pamiętam jak dziś: pocałunek, Piwowarski reżyseruje, kamera, akcja! Dodajmy, że byłam zakochana w Piasku. Słuchajcie... I dubel... I jeszcze jeden. Byłam zachwycona. Fascynujące przeżycie - opowiadała z przejęciem Przybylska.

Choć pierwszy pocałunek na planie zrobił na obojgu ogromne wrażenie, zwłaszcza na zakochanej Ani, romansu z tego nie było. Zrodziła się za to wielka przyjaźń i braterstwo dusz.

Gdy Andrzej po czterech latach odszedł z serialu, Ania zawsze myślała o nim bardzo ciepło.

- Kiedy była w jakimś mieście i zauważyła afisze zapowiadające koncert Piaska, obowiązkowo się tam zjawiała i gorąco go oklaskiwała - opowiada znajoma Przybylskiej.

Andrzej też zawsze o niej pamiętał. W 2000 r. odbył się w Teatrze Polskim w Warszawie wielki koncert "Piasek i przyjaciele", zorganizowany z okazji wydania jego płyty "Popers".

Bohater wieczoru śpiewał w duetach z różnymi artystami, a w gronie przyjaciół nie mogło zabraknąć Ani. Gdy wyszła na scenę w złocistych spodniach i promiennej bluzce, Andrzej objął ją i razem zaśpiewali "Pogodniej". 

Dowiedz się więcej na temat: Anna Przybylska | Andrzej Piaseczny

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje