Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Aleksandra Justa zaskoczyła wyznaniem! "Gdyby w naszej rodzinie nie przydarzył się rozwód..."

Jej córka bardzo przekonująco zagrała w filmie, aspirującym do Oscara. Aktorka zdradziła, że za sukcesem Broni stoją osobiste przeżycia, które zafundował jej ojciec.

Duma rozpiera mnie jako rodzica. Bronka dała z siebie wszystko. Przeczytałem scenariusz, ale stwierdziłem, że nie będę jej niczego sugerować – mówił po premierze filmu „Powidoki” Zbigniew Zamachowski (55 l.). 

Reklama

Był zachwycony córką, która zagrała w nim jedną z głównych ról i to u Andrzeja Wajdy. Ale sugestie ojca, jak się okazuje, nie były Bronisławie (14 l.) potrzebne, bo... i tak ma swój udział w jej sukcesie. 

Niechlubny, jak twierdzi w wywiadzie mama dziewczynki, Aleksandra Justa (47 l.).

Zagrała dziecko z rozbitej rodziny

Bronka wcieliła się w postać Niki, córki malarza Władysława Strzemińskiego, który rozstał się z żoną. 

"Przed zdjęciami omawiałyśmy sceny – mówi mama Broni, która także zagrała w „Powidokach” epizodyczną rolę. – Ale uczciwie muszę przyznać, że gdyby w naszej rodzinie nie przydarzył się rozwód, Bronka by dużo mniej wiedziała. Myślę, że z naszej sytuacji, ze swojej, z nagle rozbitego domu, wyniosła pewną wiedzę, emocje, które pozwoliły jej tak dobrze utożsamić się ze swoją postacią" – dodaje Justa.

Kiedy Zamachowski wyprowadził się z domu pod Warszawą, jego czwórka dzieci wchodziła w trudny wiek dojrzewania. Bronisława skończyła akurat 10 lat. Miała znanych rodziców i już wcześniej nieraz mogła słyszeć docinki kolegów. Ale kiedy ojciec wdał się w romans, a potem ożenił z Moniką Zamachowską (44), komentarze jeszcze przybrały na sile. 

Dziewczyna musiała sobie z nimi radzić i czasem była zagubiona. Rok temu na konferencji prasowej zapowiadającej „Powidoki” pojawiła się z mamą. 

Wiedziała, że będzie też na niej "macoszka" Monika, która jako dziennikarka miała rozmawiać z aktorami.

I chociaż Bronka tego wieczoru była gwiazdą, nie potrafiła ukryć skrępowania.

"Czy mam porozmawiać z tą panią?" – zapytała dyskretnie mamę, kiedy nowa żona jej ojca zwróciła się do niej z prośbą o wywiad. 

Justa nie widziała przeszkód. Rozwód kosztował ją wprawdzie wiele zdrowia, ale nie chce już pielęgnować żalu. Nie zamierza jednak zaprzyjaźniać się z nową żoną Zbigniewa, a i dzieci mają tu swoje zdanie. 

"Unikają mnie jak ognia, choć czasem to bardzo trudne. Widzę niepokój na ich twarzach, gdy musimy się przywitać" – mówiła Monika w sierpniu tego roku.

Aleksandra przez wiele lat żyła w cieniu męża. Kiedy on robił karierę, ona zajmowała się dziećmi. Ale nie żałuje. 

"Tworzymy chyba fajną kompanię. Patrzę na nie i widzę swoje dzieło. To ja je wychowałam, kiedy musiałam 15 razy mówić: „weź ten plecak”, „umyj zęby”, „sprzątnij buty”. Nie mam kompleksów' – przyznaje aktorka, która pełną parą wróciła do zawodu. 

Jej byłemu mężowi z kolei wyraźnie się nie wiedzie. Niedawno„Na żywo” pisało o jego kłopotach zdrowotnych i finansowych. 

I właśnie teraz kobieta, z którą spędził 20 lat, przyznała w wywiadzie: „Tak! Jestem szczęśliwa. A nie widać?”.

Dowiedz się więcej na temat: aleksandra justa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje