Reklama

Reklama

Reklama

Alec Baldwin porozumiał się z rodziną zabitej Halyny Hutchins. Wdowiec otrzyma część zysków?

Alec Baldwin (64 l.) niezwykle mocno przeżył tragedię, do której doszło na planie westernu "Rust". Choć wciąż zapewniał o swojej niewinności, rodzina zastrzelonej podczas zdjęć operatorki złożyła sprawę przeciw aktorowi. Teraz okazuje się, że strony miały rozmawiać poza sądem o ewentualnej ugodzie. Czy udało im się dojść do porozumienia?

Tragedia na planie filmu Rust

Wciąż nie skończyły się problemy Aleca Baldwina, który w zeszłym roku - prawdopodobnie przez tragiczną w skutkach pomyłkę - śmiertelnie postrzelił operatorkę. Wszystko miało miejsce podczas kręcenia jednej ze scen do najnowszego filmu aktora, czyli westernu "Rust". W trakcie zdjęć artysta wycelował broń i - zgodnie ze scenariuszem - oddał strzał w stronę kamery. Traf chciał, że rekwizyt był z jakiegoś powodu załadowany ostrą amunicją.

W wyniku zdarzenia ranni zostali: reżyser filmu Joel Souza oraz operatorka Halyna Hutchins. Reżyser wyszedł cało z wypadku, kamerzystki niestety nie udało się uratować. Teraz Baldwin czeka na rozprawę w sądzie. Sam jest przekonany o swojej niewinności. Wersję aktora potwierdzają też liczne nagrania z planu.

Reklama

Chociaż jakiś czas temu wydawało się, że artysta zostanie ostatecznie oczyszczony z zarzutów, niedawno pojawiły się kolejne doniesienia, według których aktor mógł mieć coś wspólnego z fatalnym wypadkiem, bowiem jak ustalono w trakcie śledztwa - nie wiadomo jak do rekwizytu trafiła prawdziwa amunicja.

"Ktoś załadował ostrą amunicję do rewolweru, pocisk, którego w ogóle nie powinno tam być. Ktoś jest odpowiedzialny za to, co się stało, i nie wiem, kto to jest, ale wiem, że to nie ja" - powiedział aktor w rozmowie z telewizją ABC.

Wygląda na to, że producenci "Rust" najzwyczajniej w świecie - zbagatelizowali procedury bezpieczeństwa. Niemniej rodzina Halyny Hutchins złożyła pozew przeciwko Baldwinowi. Jak potoczył się proces?

Alec Baldwin zawarł ugodę z krewnymi Hutchins

Teraz okazuje się, że gwiazdor "Glengarry Glen Ross" i "Polowania na Czerwony Październik" dogadał się z krewnymi zmarłej operatorki poza salą sądową. Jak podała telewizja CNN - Matthew Hutchins, mąż ofiary, zostanie producentem wykonawczym filmu oraz otrzyma z tego tytułu część zysków z westernu. Dzięki ugodzie sprawa została umorzona i przeciwko Alecowi Baldwinowi nie jest już prowadzone postępowanie.

"Doszliśmy do porozumienia, zatwierdzonego przez sąd. Nie jestem zainteresowany wzajemnym oskarżaniem się czy przypisywaniem winy - producentom lub panu Baldwinowi. Wszyscy wierzymy, że za śmiercią Halyny stał po prostu tragiczny wypadek. Jestem wdzięczny, że producenci zebrali się, aby złożyć hołd jej pracy" - napisał w oficjalnym oświadczeniu sam Hutchins.

Według ustaleń, twórcy westernu mają wrócić na plan w 2023 roku.

"Wszystkie moje wysiłki przy tym filmie będą poświęcone uhonorowaniu dziedzictwa Halyny i sprawieniu, by była dumna" - zapowiedział mąż operatorki. Ugody nie skomentował jak na razie Alec Baldwin.

Zobacz też:

Hilaria Baldwin urodziła dziewczynkę! Alec Baldwin został ojcem po raz ósmy 

Alec Baldwin trafi do więzienia? Śledztwo FBI ujawnia nowe fakty w sprawie

Ireland Baldwin pozuje w mocno wyciętym bikini. Padła ofiarą body shamingu

pomponik.pl
Dowiedz się więcej na temat: Alec Baldwin

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy