Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Agnieszka Kotulanka nie radzi sobie z chorobą? Ksiądz apeluje i oferuje pomoc

Agnieszka Kotulanka (60 l.) już jakiś czas temu zniknęła z ekranu i świata show-biznesu, a do mediów co rusz trafiają nowe doniesienia o jej stanie zdrowia. Nierzadko można wyczytać, że była gwiazda „Klanu” nie radzi sobie z chorobą. Duszpasterz gwiazd, który wygrał z alkoholizmem, chce spotkać się z aktorką i pomóc jej wyjść na prostą.

Nikt nie zrozumie dramatu osoby uzależnionej lepiej niż inny uzależniony. 

Reklama

Ksiądz Janusz Koplewski ma za sobą burzliwą przeszłość. Przez wiele lat zmagał się z alkoholizmem. Przestał pić rok temu. Wie, że można się podnieść nawet z najgłębszego dna. Chciałby to powiedzieć osobiście Agnieszce Kotulance, którą niezwykle ceni. 

- Zapraszam panią Agnieszkę do Szczecina, gdzie prowadzę grupę terapeutyczną dla ludzi uzależnionych od alkoholu - mówi "Dobremu Tygodniowi" duchowny. - Jeśli nie będzie mogła spotkać się u mnie, możemy porozmawiać w Międzyzdrojach, gdzie na początku lipca odbędzie się Festiwal Gwiazd i ja tam będę. Gotów też jestem przyjechać do Warszawy - opowiada tygodnikowi. 

Ksiądz jest znany w środowisku show-biznesu. Od lat towarzyszy artystom podczas słynnego nadmorskiego festiwalu, gdyż kiedyś pełnił posługę duszpasterską w jednej z parafii w Międzyzdrojach. Zna słabości i zagrożenia, które wiążą się z zawodem aktora. Mówi im o Jezusie, przekonuje do spowiedzi świętej. To właśnie ksiądz Janusz był tym, który przed śmiercią nawrócił Leona Niemczyka (†82 l.). 

- Co roku przyjeżdżał do mnie do Międzyzdrojów. Na mszy czytał lekcje, a potem przeprowadziliśmy wiele rozmów o życiu i Bogu - mówi duchowny o przyjaźni z artystą. 

Ksiądz walczył również o jego katolicki pogrzeb, kiedy proboszcz parafii aktora w Łodzi odmówił chrześcijańskiego pochówku, powołując się na kilka ślubów Niemczyka i jego zamiłowanie do kobiet i zabawy. 

- Leon przed śmiercią wyspowiadał się, dostał rozgrzeszenie z całego życia, przyjął sakrament chorych i komunię. Miał sześć żon, jego życie osobiste było porażką. Postępowanie Leona było niemoralne, ale nie można przekreślać człowieka. I łotrowi na krzyżu zostało przebaczone - tłumaczył wtedy Koplewski księdzu z parafii aktora. 

Jego interwencja okazała się skuteczna. Leon Niemczyk spoczął na Starym Cmentarzu przy ulicy Ogrodowej w Łodzi. Teraz ksiądz chce pomóc Agnieszce Kotulance, ponieważ wie, że jej choroba może się skończyć tragicznie. 

- Widziałem wiele podobnych historii z pięknym zakończeniem i takich niestety, gdzie nie było happy endu. Wtedy picie kończy się śmiercią - mówi. 

Uważa jednak, że Agnieszka ma wielkie szanse, by wyjść z nałogu. - Musi tylko podjąć decyzję, chcieć, to najważniejszy krok - podkreśla.

Duszpasterz nie potępia aktorki, zaznacza, że ani teraz, ani podczas spotkania nie będzie moralizować. - Proszę mi wierzyć, każdy może się zgubić - przyznaje. 

Koplewski piekło alkoholizmu poznał na własnej skórze. Bez wstydu i ku przestrodze innych chętnie opowiada swoją historię uzależnienia. - Piłem kilka lat. Przeszedłem podstawową, 42-dniową terapię w ośrodku w Czarnym Borze, należę do grupy AA. Nie piję od roku. Jestem niezbitym dowodem, że można pokonać nałóg - opowiada. 

Odkąd nie pije alkoholu zaczęło się jego nowe życie, teraz czuje się świetnie fizycznie i psychicznie. - Skończył się wstyd, strach, że ktoś się dowie, skrytykuje, że jak zatrzyma mnie policja, to coś na alkomacie wyjdzie. I najważniejsze. Dzisiaj w ogóle nie ciągnie mnie do picia - podkreśla ksiądz Janusz. 

Chce o tym wszystkim opowiedzieć Agnieszce i wlać w jej serce nadzieję. 

Aktorka w szpony nałogu wpadła w 2013 roku. Powodem, przez który zaczęła sięgać po kieliszek, była zawiedziona miłość do innego aktora, Pawła Wawrzeckiego (67 l.). Przestała pojawiać się na planie "Klanu" i w teatrze. W efekcie straciła w końcu pracę. 

Odcięła się od przyjaciół, rodziny i zaszyła w swoim mieszkaniu na warszawskim Ursynowie. Wychodziła z niego tylko do pobliskiego sklepiku, gdzie kupowała wódkę. Nie chciała widzieć córki, syna. Jednak Katarzyna Sas-Uhrynowska (30 l.) nie zrażała się i walczyła o kontakt z mamą. 

To dzięki jej namowom aktorka na początku 2016 roku zdecydowała się na leczenie. Dzielna córka cały czas wspierała Agnieszkę. Woziła na leczenie, a także je opłacała. Niestety ani pierwsza, ani kolejna terapia, której poddała się aktorka nie przyniosły pożądanego efektu. Paparazzi pod koniec kwietnia znów zrobili Kotulance zdjęcie, na którym widać, jak ukradkiem pije alkohol na ławce w parku. 

Ksiądz wierzy jednak, że gwiazda pokona nałóg. Nie może się tylko, mimo powracających upadków, poddawać. 

- Chrystus też upadał. Najważniejsze to się podnieść, za każdym razem, nie tracić nadziei - podkreśla.

Kapelan uważa, że przed Kotulanką jest jeszcze wiele dobrego. - To wspaniała aktorka, matka. Ma piękny dorobek w filmie, w teatrze, kochają ją widzowie. Jeszcze tyle w życiu może zrobić. Zagrać wspaniałe role, cieszyć się rodziną, dziećmi, wnukami - wylicza w rozmowie z "Dobrym Tygodniem" duchowny.

Twierdzi, że ktoś musi jej pomóc spojrzeć na siebie pełnymi miłości oczami. Może Agnieszka, tak jak Leon Niemczyk, dzięki księdzu również odnajdzie Jezusa.

Dobry Tydzień

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Kotulanka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »