Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Agnieszka Fitkau-Perepeczko w szczerym wywiadzie. Odpowiada na sensacyjne plotki

Agnieszka Fitkau-Perepeczko (77 l.) w szczerym wywiadzie dla "Dobrego Tygodnia" opowiedziała, jak teraz wygląda jej życie. Wróciła też do dawnych lat spędzonych u boku Marka Perepeczki (†63 l.). A to nie wszystko! Odniosła się także do sensacyjnych plotek, które narosły wokół jej sfery uczuciowej.

"Dobry Tydzień": Nadal pół roku spędza pani w Australii, a pół w Polsce? 

Reklama

Agnieszka Fitkau-Perepeczko: Tak. Nic się nie zmieniło. Pół roku w Polsce mam lato. I pół roku w Australii lato. 

Który kraj jest bliższy pani sercu? 

- Myślę, że ta miłość rozłożyła się po równo. Kocham Australię, bo dzięki niej zorganizowałam sobie wygodne życie. A Polska? Cóż... Tu są wspomnienia, to jest mój teren, moje ulice, moi ludzie. Nawet uśmiechy przechodniów są moje. To klimaty, które znam i uwielbiam od zawsze. 

Jak wygląda typowy dzień Agnieszki Perepeczko? 

- To zależy od tego, gdzie jestem. W Australii prowadzę życie towarzyskie, uprawiam sport. Pływam, jeżdżę na długie wycieczki rowerowe, wiele godzin spędzam na przepięknej plaży, czytam, piję wino z przyjaciółmi na mojej ukochanej werandzie. A w Polsce? Szaleństwo zaproszeń do różnych miast, w których mam spotkania autorskie. Odwiedzam też przyjaciół. Zawsze jednak mam czas, aby usiąść na naszej, mojej i Marka, ławeczce w Ogrodzie Botanicznym. Tam w niezwykle miły sposób spędzaliśmy przerwy w studiowaniu sztuki aktorskiej (śmiech). 

Czym obecnie się pani zajmuje? 

- Rozpiera mnie energia i ciekawość świata. Z grupą świetnych i dowcipnych koleżanek podróżuję po Australii. Ostatnio byłyśmy w Nowej Kaledonii i w cudownym, wakacyjnym Queensland. Wypracowuję ideał dobrego życia, nie zważając na pesel (śmiech). Ponadto prowadzę swoją stronę internetową i tę poświęconą pamięci Marka Perepeczko. 

Samotność omija panią szerokim łukiem, a robótki na drutach to nie pani bajka? 

- W Australii mam grupę sprawdzonych przyjaciół, obszerną werandę, która pomieści sporo gości. Zarówno tam, jak i w Polsce, prowadzę zdrowe, aktywne życie. Wciąż roznosi mnie energia i mam nowe pomysły. 

Pomimo upływu lat nadal jest pani atrakcyjną kobietą. To zasługa ciężkiej pracy? 

- Dla mnie zawsze najważniejsze jest zdrowie. Potem mózg, który musi dobrze zarządzać ciałem. Jeśli chodzi o twarz, człowiek się z nią rodzi, to spadek po rodzicach. Staram się, żeby była gładka i uśmiechnięta. Nie palę papierosów, nie używam dopalaczy. Piję natomiast wino i whisky, ale w dość umiarkowanych ilościach. 

Prasa rozpisywała się o pani związkach z młodszymi partnerami. Różnica wieku ma dla pani znacznie? 

- O czym to media nie donoszą, jeśli chodzi o moją osobę... To bardzo ciekawe zjawisko, studiuję je od dawna. Dzięki prasie biorę udział w różnych wymyślonych miłosnych aferach. Widocznie ludziom potrzebne są tego typu emocje. Zdarzyło mi się kiedyś pokazać na czerwonym dywanie z młodym mężczyzną... To miłe, że kobieta nie idzie po takim parkiecie sama, tylko ma przystojniaka u boku, ale żeby zaraz robić z tego romans? Wydaje mi się być lekką przesadą. Życie prywatne trzeba chronić jak najcenniejszą roślinkę, trzymać ją w cieplarni, ogrzewać - wtedy jest cudownie... 

Czytaj dalej na następnej stronie.

Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Fitkau-Perepeczko

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje