Sandra Drzymalska wcieliła się w Violettę Villas w długo wyczekiwanej filmowej opowieści o życiu jednej z największych gwiazd polskiej estrady. Przygotowując się do roli, aktorka sięgnęła do licznych materiałów archiwalnych.
Jak podkreśliła w obszernej rozmowie z RMF Classic, odkryła dzięki nim Villas znacznie wykraczającą poza wizerunek ekscentrycznej diwy utrwalony przez media.
"Ja myślę, że ona jako człowiek miała dużo więcej do zaoferowania, niż mówienie o tym, czym myje włosy, czym się maluje i jak spędza dzień" - stwierdziła stanowczo Drzymalska.
Sandra Drzymalska o roli Violetty Villas
Zdaniem Drzymalskiej media w dużej mierze odpowiadały za stworzenie celebryckiego wizerunku piosenkarki. Aktorka zwróciła uwagę, że talent Villas był bardziej doceniany poza Polską, gdzie występowała na największych scenach.
"To był naprawdę ogromny format. My sobie nawet z tego nie zdajemy sprawy, ponieważ te informacje w latach 60. do nas prawdopodobnie w ogóle nie docierały. Dzisiaj mało kto o tym wie" - mówiła.
Kontakt z archiwalnymi nagraniami pozwolił Drzymalskiej spojrzeć na Villas z większą czułością. Szczególne wrażenie zrobiła na niej swoboda artystki na scenie.
"Ona była tam cała. Wiesz, ona po prostu... jej emocjonalność wychodziła z niej. Ona była jak zwierzę, ona się niczego nie bała na scenie. To był po prostu wykonywany monodram tym śpiewaniem. To było niesamowite" - zachwycała się aktorka.
Sandra Drzymalska bała się roli Violetty Villas
Drzymalska nie ukrywała, że początkowo perspektywa zmierzenia się z tak charakterystyczną postacią budziła w niej lęk.
Okazuje się, że aktorka po raz pierwszy została wybrana do roli Villas, gdy miała dwadzieścia kilka lat. Projekt był wówczas przygotowywany z innym producentem, jednak nie doszedł do skutku. Po kilku latach reżyserka Karolina Bielawska ponownie zaprosiła Drzymalską na casting.
"Violetta tak naprawdę do mnie wróciła po 8-9 latach. Pierwszy raz dostałam tę rolę, jak miałam dwadzieścia parę lat, jak jeszcze ten film był składany z innym producentem" - opowiedziała.
Drzymalska ponownie otrzymała główną rolę. Uznała wówczas, że nie powinna dłużej się przed nią bronić.
"Jeden casting, ponownie dostałam tę rolę. No więc stwierdziłam, że dobra, to już jest mi pisane. Ale broniłam się przed tym" - dodała.
Przełomem okazała się rozmowa z reżyserką. Obie zgodziły się, że celem nie będzie stworzenie dokładnej kopii piosenkarki.
"Zaufałam temu wtedy, kiedy obie z Karoliną stwierdziłyśmy, że wiadomo, że ja nie będę 1:1 Violettą Villas, że ja mam zagrać Violettę Villas" - wyjaśniła.
Czy Sandra Drzymalska śpiewa w filmie o Violetcie Villas?
Przygotowania do roli obejmowały również intensywną pracę wokalną oraz naukę charakterystycznych gestów i sposobu poruszania się artystki.
Drzymalska wykonywała utwory Villas podczas zdjęć, jednak w gotowym filmie najprawdopodobniej usłyszymy archiwalny głos piosenkarki połączony z nowymi aranżacjami Marcina Maseckiego.
"Na planie śpiewałam i też miałam dużo zajęć bardzo wokalnych, też uczyłam się drgania krtani, poruszania się i tych wszystkich choreograficznych rzeczy i wszystkie utwory na planie rzeczywiście wykonywałam ja" - zdradziła.
Aktorka uważa, że wykorzystanie oryginalnego głosu Villas jest najlepszym rozwiązaniem.
"Zostaje to rozwiązane tak, że zostanie prawdopodobnie z aranżacjami podłożony oryginalny głos Violetty. Coś, myślę, że to jest super, bo trudno by było podrobić Violettę Villas" - podsumowała.

Zobacz też:
Pierwszy mąż był bez pamięci zakochany w Violetcie Villas. Niespodziewanie złamała mu serce
Ralph Kaminski jest fanem Violetty Villas. Zdobył się na niezwykły gest








