Materiał zawiera linki partnerów reklamowych
Paulina Gałązka ma na koncie role w takich produkcjach jak "Pierwsza miłość" czy "Wszyscy moi przyjaciele nie żyją". Swoją karierę rozwija również na deskach teatru. Wiosną 2026 roku widzowie mogli oglądać ją w zupełnie innej odsłonie - na parkiecie "Tańca z gwiazdami", gdzie występowała u boku Michała Bartkiewicza.
Udział w show zakończył się dla niej awansem do finału. Teraz w rozmowie z RMF Classic aktorka wróciła wspomnieniami do tego doświadczenia. Choć na ekranie widzowie oglądali gotowe choreografie, przygotowanie kolejnych występów wymagało od niej wysiłku, którego wcześniej nie miała okazji sprawdzić w takiej skali.
Oglądaj "Taniec z gwiazdami" w Polsat Box Go , otwiera się w nowym oknie
Paulina Gałązka o wysiłku w "Tańcu z gwiazdami"
Zapytana, co zabrała ze sobą z programu, Gałązka najpierw odpowiedziała z humorem. Jak stwierdziła, po treningach mogłaby rozważyć także pracę z dala od kamer i sceny.
"Że jestem w stanie zostać pracownikiem fizycznym. Jestem w stanie pracować ponad osiem godzin dziennie, jakby państwo potrzebowali jakiegoś pracownika, proszę dzwonić".
Chwilę później przeszła do tego, co udział w tanecznym show zmienił w jej pracy aktorskiej. Efekty treningów dostrzega szczególnie podczas występów w teatrze.
"Nauczyłam się, że mój organizm jest w stanie wytrzymać dużo więcej, niż ja sądziłam. Na pewno zdobyłam ogromną świadomość ciała i czuję to, szczególnie w teatrze, kiedy cały czas opowiadam historię w planie ogólnym, to czuję, że rzeczywiście ta świadomość ciała wzrosła. Zdecydowanie".
Gałązka nie ukrywała jednak, że cotygodniowe przygotowywanie nowych choreografii było wymagającym zadaniem. W pewnym momencie zażartowała nawet z możliwości ponownego pojawienia się w programie.
"Dobrze, że w tym programie można wziąć tylko raz udział, bo to myślę, że oszczędzi wiele istnień" - wyznała z humorem.
Paulina Gałązka nie spodziewała się finału. Wspomniała szkołę aktorską
W dalszej części rozmowy pojawił się temat jej drogi do finału. Okazuje się, że aktorka przystępowała do programu z dużo skromniejszymi oczekiwaniami. Na jej nastawieniu zaważyły wcześniejsze doświadczenia z nauką tańca.
"Bo ja się nie spodziewałam, dlatego że miałam bardzo negatywne doświadczenia z tańcem w szkole aktorskiej. Naprawdę myślałam, że nauczę się, to fajnie, bo wtedy może wezmą mnie pod uwagę przy jakichś rolach ruchowych, takich tanecznych w teatrze, ale raczej nie sądziłam, że zostanę do samego finału. To było dla mnie ogromne zaskoczenie" - wyznała Paulina Gałązka.
Praca nad kolejnymi występami pozwoliła jej inaczej spojrzeć na własne możliwości. Gałązka podkreśliła przy tym znaczenie osoby, która prowadzi przez naukę, i warunków, w jakich odbywają się treningi.
"Ale okazuje się, że jak masz dobrego nauczyciela, odpowiednie dla siebie warunki, to można się nauczyć, słuchajcie, prawie wszystkiego. Ja się pod tym podpisuję" - podsumowała aktorka.

Zobacz też:
Gałązka instruowała Mandarynę przed TzG. Jednak wcale nie chodziło o taniec
To nie były plotki ws. Gałązki. Sama ogłosiła wielką radość i nowe wyzwania
Gałązka cieszy się, że nie tańczy w 19. edycji TzG. Wspomniała o Wieniawie
Materiał zawierał linki partnerów reklamowych








