Grażyna Torbicka pracowała w TVP przez 31 lat
Grażyna Torbicka zaczęła pracę w TVP w 1985 roku. Najpierw działała w dziale literackim Teatru Telewizji, a później zaczęła pojawiać się w innych formatach. Prawdziwa sława i popularność przyszyły w 1994 roku, w słynnym cyklu "Kocham kino".
Po tym, jak w marcu 2016 roku oficjalnie ogłoszono, że prezenterka zdecydowała się zakończyć współpracę ze stacją, w mediach i wśród fanów zawrzało. Plotki na temat kulis tego zdarzenia były rozmaite, ale dopiero teraz Torbicka w podcaście RMF Classic opisała, jak naprawdę to wyglądało.
Grażyna Torbicka po raz pierwszy o kulisach odejścia z TVP
Torbicka w podcaście "Kayah zaprasza" wróciła wspomnieniami do 2016 roku i tych najbardziej nieprzyjemnych chwil ze wszystkich 31 lat pracy w TVP. Zanim jednak przeszła do sedna, wyjaśniła, po co w ogóle zaczęła pracę w telewizji.
"Trafiłam do telewizji dlatego, że widziałam w niej możliwość zajmowania się kulturą. [...] TVP2 pod koniec lat 80. była kanałem mocno nastawionym na kulturę. Mogłam relacjonować wydarzenia teatralne, prowadzić rozmowy z artystami. To mnie przyciągało" - wspomina w nowym wywiadzie.
Co zatem zmieniło się w 2016? Teraz wiadomo, że plotki z tego czasu były prawdziwe. W kuluarach mówiono o dyskusji, pokazanej w TVP2 przed emisją filmu "Ida" - właśnie w ramach cyklu "Kocham kino".
"Pewnego dnia oglądałam własny program i zobaczyłam materiał, którego nigdy nie nagrałam i którego sama nigdy bym nie zaakceptowała" - zaczęła opowieść prezenterka.
To dlatego Grażyna Torbicka nie mogła pracować w TVP
Torbicka potwierdza teraz, że chodziło o film Pawła Pawlikowskiego. Jak wyjaśnia, "jej autorski program wykorzystano" do dyskusji wokół produkcji w tonie, na który ona by sobie nigdy nie pozwoliła.
"Problem polegał na tym, że widzowie naturalnie uznawali, że skoro materiał pojawił się w 'Kocham Kino', to ja za nim stoję. Dokładnie. Następnego dnia pojawiły się nagłówki sugerujące, że to ja krytykuję 'Idę'. Wiedziałam, że nie mogę zostać w miejscu, gdzie coś takiego mogło się wydarzyć" - mówi teraz wprost prezenterka.
Jak wspomina - decyzję podjęła jeszcze tego samego wieczoru. "To była bardzo trudna noc, ale wiedziałam, że muszę odejść" - dodaje na koniec. Sił dodawało jej przekonanie, że jako osoba zaangażowana i z pasją jakoś sobie poradzi - i oczywiście miała rację.
Zobacz też:
Grażyna Torbicka nie mogła dłużej milczeć. Ogłosiła prosto z mostu
Grażyna Torbicka zaniepokoiła sąsiadów. Sceny dały im do myślenia
Wieści ws. Torbickiej potwierdziły się w czwartek rano. Po tylu latach i ją to spotkało








