Krzysztof Gojdź lubi podkreślać w wywiadach, że w gruncie rzeczy jest skromnym człowiekiem, który do wszystkiego doszedł własną ciężką pracą.
Krzysztof Gojdź nagle podjął odważną decyzję
Urodzony w Dębnie lekarz swoje wykształcenie, zdobyte na warszawskiej Akademii Medycznej uzupełnił o dyplomy American Academy of Aesthetic Medicine w Miami oraz American Academy of Anti-Aging Medicine, ma też doktorat z psychiatrii.
Polskie media nazywają go "lekarzem gwiazd" i rzeczywiście, show biznes pokochał go całym sercem. Tym większe zdumienie Gojdź wzbudził swoją nagłą decyzją, by sprzedać klinikę w Polsce i za oceanem zacząć wszystko od nowa. Jak wspomina on sam w rozmowie z Pomponikiem, to była kwestia ambicjonalna:
"Zaczynałem od zera, mnie tam nikt nie znał, ale stwierdziłem, że udowodnię sobie i światu, że można osiągnąć sukces, będąc z takiej Polski, a w Stanach często nie wiedzą, gdzie Polska leży".
Krzysztof Gojdź narzeka na wypalenie zawodowe
Za oceanem Gojdź otworzył kliniki w Miami i Los Angeles i szybko zyskał renomę wśród tamtejszych gwiazd. W rozmowach z polskimi dziennikarzami wspominał, że wśród jego klientek są Lana Del Rey, Paris Hilton i jej mama, Kathy, a Nicole Kidman mieszka po sąsiedzku.
Z czasem, jak sam wyznał w najnowszej rozmowie z Pomponikiem, stał się ofiarą własnego sukcesu:
"Ja już po wyjeździe z Polski nie musiałem nic robić, ale w wieku czterdziestu paru lat ciężko iść na emeryturę. I znów się rozpędziłem i stworzyłem cztery kliniki i wypaliłem się zawodowo. W końcu trzeba zdobyć ten balans między życiem zawodowym i osobistym".
Krzysztof Gojdź sprzedaje swoje kliniki
Jak ujawnił lekarz, sprzedał już połowę swojego zagranicznego biznesu i, po raz kolejny w życiu, planuje zacząć od zera.
Swoją misję widzi w pomaganiu osobom u kresu życia. Jak wyznał, jego marzeniem jest praca w hospicjum i powoli dojrzewa do tego emocjonalnie. Zanim jednak do tego dojdzie, musi pozamykać swoje sprawy za oceanem:
"Ja już mam dosyć, przez ostatnie kilkanaście lat pracowałem ciężko, zarówno w Polsce, jak i za granicą, w Stanach miałem cztery kliniki, dwie sprzedałem, teraz kolejne dwie sprzedaję. Nie mam siły, wypaliłem się zawodowo, bo ile można pracować, ile można latać samolotem, ja jestem zmęczony. Uwielbiam to, co robię, kocham medycynę estetyczną i moje klientki, ale jeśli to robisz w ilościach hurtowych, czyli czasem kilkadziesiąt osób dziennie, to już jest za dużo. W Polsce sprzedałem klinikę za kilkadziesiąt milionów złotych, więc to są tego typu pieniądze. Jestem w wieku, kiedy zaczynam odcinać kupony, mam ochotę na swoje prawdziwe, prywatne życie".
Zobacz też:
Krzysztof Gojdź sprzedał dom i wyniósł się z Los Angeles. Tam będzie teraz mieszkał
Krzysztof Gojdź jest zmęczony luksusem. Milioner nie wie, co dalej. "Mam problem ze sobą"
Krzysztof Gojdź ostro odpowiada na krytykę Wojewódzkiego. "Może śledzić i zazdrościć"








