Jolanta Kwaśniewska została pierwszą damą jesienią 1995 roku, krótko po swoich 40. urodzinach. Do tej pory lubi podkreślać w wywiadach, z jak ogromnymi wyzwaniami musiała się mierzyć, nie mogąc liczyć na niczyją pomoc.
Pierwsze damy nie mogą pracować
Tradycją w naszym kraju stało się, że żony prezydentów muszą przestać pracować i poświęcić się bez reszty funkcjom reprezentacyjnym.
Jednocześnie od pierwszej damy oczekuje się, by zawsze imponowała nienagannym wyglądem, korzystała ze wsparcia stylistów, projektantów mody, renomowanych fryzjerów i raczej nie pokazywała się więcej niż raz w tej samej kreacji. Nikt nie zawraca sobie głowy zgadywaniem, skąd miałaby wziąć na to pieniądze.
Jolanta Kwaśniewska nie zarabiała, ale za wszystko płaciła sama
Jolanta Kwaśniewska lubi narzekać w wywiadach, że chociaż wszyscy byli przekonani, że doradza jej sztab stylistów i wizażystów, była pozostawiona sama sobie. Jak wspominała w wywiadzie dla tygodnika "Wprost":
"Wszyscy oczekują, że pierwsza dama będzie godnie reprezentowała kraj, prasa ocenia jej ubiór czy fryzurę. Pewnie nie uwierzycie, ale będąc małżonką prezydenta, sama płaciłam za wszystkie ubrania, sama się czesałam i robiłam makijaż".
10 lat, które Kwaśniewska spędziła jako pierwsza dama, odbiły się na jej składkach emerytalnych. Wtedy jeszcze ta kwestia nie była prawnie uregulowana, dopiero 5 lat temu wprowadzono obowiązek odprowadzania składek emerytalnych dla żon prezydentów.
Jolanta Kwaśniewska dostaje głodową emeryturę
W rezultacie emerytura Jolanty Kwaśniewskiej wynosi ok. 3 tys. zł, wliczając dodatek dla pierwszych dam wprowadzony w 2021 roku. Tymczasem Aleksander Kwaśniewski pobiera emeryturę w kwocie 14,2 tys. zł brutto.
W tej sytuacji Kwaśniewska deklaruje, że planuje pracować, póki jej zdrowie pozwoli. Jak wyznała w rozmowie z "Super Expressem":
"Praca do 80. roku życia lub więcej, jeśli będę czuła się na siłach. Bo kto zapracuje na nasze emerytury?"
Zobacz też:
Kwaśniewska otworzyła się w temacie emerytur. Sama nie dostaje ogromnej sumy
Kiedyś uczyła zdejmować "kapelusik od bezy". Dziś za jej rady trzeba zapłacić fortunę








