Jan Lubomirski-Lanckoroński dokonuje iście akrobatycznych sztuk, by być postrzeganym zarówno jako "polski royals", pan na lubniewickim zamku, jak i zwykły obywatel narzekający na drożyznę w sklepach.
Jan Lubomirski-Lanckoroński chce być "polskim royalsem"
Chociaż tytuły szlacheckie i arystokratyczne przywileje zostały w Polsce zniesione ponad 100 lat temu, Jan Lubomirski-Lanckoroński robi, co może, by przywrócić świetność swojemu.
W sierpniu 2020 roku poślubił w krakowskim magistracie poślubił hrabiankę Helenę Marie Gabrielle Mańkowską z Brodnicy h. Zaremba, szczyczącą się, podobnie, jak on sam, relacjami z brytyjską rodziną królewską. Są one na tyle bliskie, by Lubomirscy byli zapraszani na wszystkie ważniejsze uroczystości Windsorów, bywają też na końskich imprezach, jak Royal Ascot.
Jan Lubomirski-Lanckoroński chwali się skromnymi początkami
Licząca 100 komnat rezydencja Lubomirskich nad jeziorem Lubiąż w Lubniewicach została wybudowana w stylu neorenesansowym, nawiązującym do zamków angielskich i szkockich i ozdobiona flagami i proporcjami.
Jednocześnie księciu bardzo mu zależy na tym, by nie być uważanym za człowieka oderwanego od rzeczywistości.
Chętnie podkreśla w wywiadach, że dorastał tak, jak jego rówieśnicy, a jedną różnicą było to, że spędzał święta u cioci w austriackim zamku. Lubi też wracać do swoich skromnych początków zawodowych, gdy sprzedawał kanapki. Jak wspominał w rozmowie z Pudelkiem:
"Moje początki, ja nie wiem, dlaczego nikt mi nie wierzy, zacząłem od kanapek, fast food. No a z czego miałem mieć pieniądze? Od kogo? Od mojego ojca, inżyniera, czy od mojej matki, bibliotekarki?".
Książę Lubomirski zna ceny produktów spożywczych
Jak się okazuje, rozeznanie w produktach pozostało mu do tej pory. Jak jasno dał do zrozumienia w rozmowie z Jastrząb Post, zna na wyrywki ceny pieczywa i masła w Polsce. Chociaż woli robić zakupy z dostawą do domu, często wpada do osiedlowego sklepiku:
"Mamy takie zielone zwierzątko na rogu i tam zdarza nam się bywać. Nastąpił ogromny wzrost cen, sam to widzę po takich produktach, jak chleb, czy masło. Wbrew pozorom wiem, ile to kosztuje. Masła dochodzą do 10 złotych, czasem i 12 się zdarza, chleb, no to zależy jaki, bułkę czasem się zdarza kupić koło złotówki. Chleb 4, 5, czasem nawet i kilkanaście złotych, jeśli jakiś wymuskany ze specyficznej piekarni".
Zobacz też:
Jan Lubomirski-Lanckoroński ujawnił prawdę o relacji z Karolem III. Potwierdził plotki
Jan Lubomirski-Lanckoroński wspomina trudne początki: "Zacząłem od kanapek"








