O Danielu Martyniuku w mediach głośno jest przede wszystkim za sprawą jego licznych wybryków, które przysparzają trosk i zmartwień jego znanym rodzicom. Danuta i Zenon Martyniukowie zdają się mieć już dość problemów, które stwarza im niepokorny syn.
"Namawiam go, żeby popłynął sobie w taki rejs. Jakoś na rok. Wcześniej pływał po dwa czy trzy miesiące na kontenerowcach do Stanów i z powrotem. To chyba lubi najbardziej. Wtedy nie myślałby o głupotach, tylko po prostu byłby zajęty sobą. Zarobiłby kupę kasy i czas by mu minął" - mówił jakiś czas temu Zenek Martyniuk w rozmowie z "Super Expressem".
Daniel Martyniuk nadal dostaje pieniądze od mamy. Przesyła mu co miesiąc
Okazuje się jednak, że Daniel Martyniuk ani myśli o tym, by wracać na morze. Właśnie wyznał, że pływając na kontenerowcach zarabiał jego zdaniem zbyt małe pieniądze.
"Dlaczego nie pracuję? Bo to jest za mała kasa, szczerze mówiąc. 4 tys. euro" - wyjawił w podcaście "Zbliżenie" na antenie TVN7.
W dalszej części rozmowy było jeszcze ciekawiej. Chociaż Danielowi Martyniukowi zdarza się publicznie obrażać swoich rodziców, to przyznał, że nadal jest zależny od nich finansowo, ale wsparcie otrzymuje przede wszystkim od matki.
"Tato od ponad roku nie daje mi żadnych pieniędzy" - wyznał 37-latek.
Z kolei Danuta Martyniuk ma co miesiąc przesyłać swojemu synowi 1500 złotych. Jak dodał, Daniel, te pieniądze pomagają mu stopniowo regulować zaległe zobowiązania.
"Powiedzmy, że jestem jak bohater takiej tragedii greckiej, wiesz? Cokolwiek bym nie zrobił, w lewo czy w prawo, to i tak będzie beznadziejne" - podsumował szczerze swoje poczynania syn Zenka.
Zobacz też:
U Martyniuków niewesoło. Faustyna dowiedziała się w ostatniej chwili. To przez Danutę
Zenek Martyniuk gorzko komentuje wybryki Daniela: "To jest dramat"
Daniel Martyniuk wymownie o trudnej relacji z rodzicami. "Zawsze w cieniu ojca"








