Agnieszka z "Rolnik szuka żony 10" nie znalazła miłości
W 10. sezonie programu "Rolnik szuka żony" tylko Annie udało się stworzyć trwały związek, ale to Agnieszka Kwiatkowska nasłuchała się od widzów o tym, jaka jest wybredna. Mieszkająca w miejscowości Biskupiec rolniczka zaprosiła do siebie Ireneusza z Islandii, Jana z Jaworzna i Mateusza z Kurzętnik.
Żaden z panów nie wzbudził jej entuzjazmu, ale widzowie wytykali jej niemiły charakter i przeróżne zachowania. To właśnie dlatego po emisji nie kusiło jej, aby rozwijać zdobytą popularność. Zniknęła z mediów, a ostatnie informacje na jej temat pojawiły się w 2024 roku i były dość niepokojące.
Tak teraz żyje po zmianach Agnieszka Kwiatkowska
Kiedy Agnieszka wystąpiła w 10 sezonie "Rolnik szuka żony" miała 40 lat i 17-hektarowe gospodarstwo, na którym miała konie. Prowadziła też ośrodek jeździecki, hotel i restaurację, otwiera się w nowym oknie Trzy Podkowy. W 2024 roku na stronie restauracji i hotelu pojawiła się informacja o ich zamknięciu.
Jako jedyną przyczynę w oficjalnym komunikacie podano "zmianę profilu działalności", a fani byli tą sytuacją bardzo zaniepokojeni, otwiera się w nowym oknie. Rolniczka nie wyjaśniła wtedy swojej decyzji. Zrobiła to dopiero teraz, w nowym wywiadzie dla WP Rolnicy. Jak wyjaśnia, zostawiła sobie tylko kilka koni.
"Albo aż, bo bez koni nie wyobrażam sobie życia. Ale całą resztę sprzedałam. Zszedł ze mnie ciężar obowiązku i odpowiedzialności za innych ludzi. A to jest coś, co bardzo mi ciążyło. W końcu dopuściłam do siebie myśl, że - jak to mówią - nie trzeba mieć piekarni, żeby jeść chleb" - ogłosiła.
Jak się okazuje - choć program nie pomógł jej znaleźć miłości, to dzięki niemu zrozumiała o sobie wiele rzeczy. Wprost mówi o tym, co poruszyło ją najmocniej, kiedy zobaczyła siebie na ekranie.
Agnieszka z 10. sezonu "Rolnika" spojrzała na siebie i oniemiała
Agnieszka Kwiatkowska nie musiała czytać komentarzy widzów "Rolnika", żeby dojść do podobnych wniosków o sobie, co oni. Jak mówi teraz, po upływie trzech lat, dopiero oglądając siebie w telewizji zrozumiała, jakie ma podejście do życia.
"Dopiero kiedy zobaczyłam siebie na ekranie, zrozumiałam, jaka naprawdę jestem: zero-jedynkowa, sfokusowana na pewne sprawy, w tym na pracę, i że nie daję żadnego marginesu błędu ani sobie, ani innym" - wyjaśnia rolniczka.
Uczestniczka 10. sezonu programu TVP przyznaje, że kiedy spojrzała na siebie z boku, zrozumiała, że to, co pomagało jej w pracy odnieść sukces, przeszkadza w stworzeniu relacji.
"Spojrzałam na siebie i pomyślałam: kurczę, nie wiedziałam, że aż taka jestem" - podsumowała.
Jak dodała na koniec, nie żałuje udziału w "Rolnik szuka żony". Dzięki temu udało jej się lepiej zrozumieć siebie i po raz pierwszy zadać samej sobie pytania, których nigdy wcześniej nie zadała: co czuje i czego chce od życia. Dlatego uważa czas na planie za bardzo wartościowy.
Zobacz też:








