Tadeusz Łomnicki zdecydowanie nie był amantem, ale mimo to miał ogromne powodzenie u kobiet. Te, z którymi się wiązał, dość szybko miały go dość, bo - jak twierdziła Maria Bojarska (piąta żona aktora) - był trudny.
"Nieustępliwy, opryskliwy, oschły, niemiły, apodyktyczny, szorstki, straszny" - tak opisała go w książce "Król Lear nie żyje".
Tadeusza Łomnickiego z pierwszą żoną niewiele łączyło poza synem
W młodości Łomnicki uwikłał się w kilka romansów bez przyszłości - głośno było o jego krótkich związkach z Magdaleną Zawadzką i Martą Lipińską, które uwiódł, będąc już po dwóch rozwodach i w trakcie trzeciego.
Pierwszą kobietą, która przekonała aktora do żeniaczki, była tancerka Halina Woroniecka, którą wypatrzył na scenie częstochowskiego Teatru Miejskiego w "Pastorałce" Schillera. Zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia, a że ona odwzajemniła jego uczucie, postanowił kuć żelazo, póki gorące i już na drugiej randce poprosił, by została jego żoną.
Tadeusz miał 22 lata, kiedy 10 sierpnia 1949 roku stanął u boku Haliny przed kierownikiem Urzędu Stanu Cywilnego w Częstochowie. Niespełna dwa lata później na świecie pojawił się ich syn Jacek, ale oni wiedzieli już wtedy, że popełnili błąd, zakładając rodzinę.
"Poza Jackiem niewiele ich łączyło" - napisała wspomniana już wyżej Maria Bojarska w książce o Łomnickim.
Tadeusz Łomnicki: Po latach stanął oko w oko z mężczyzną, z którym zdradzała go ukochana
Halina zrezygnowała z kariery, by zajmować się synem, ale nie miała zamiaru poświęcać Jackowi całego swojego czasu. Uwielbiała się bawić, kiedy tylko mogła, wymykała się z domu, żeby potańczyć w którymś z modnych lokali z dancingiem.
O tym, że jego ukochana nie zamierza być kurą domową, Tadeusz Łomnicki zorientował się od razu po ślubie. Uczył się jakiejś roli, gdy Halina nagle wtargnęła do jego pokoju i zażądała, by pojechał z nią na tańce. Odmówił, więc oznajmiła mu, że skoro on nie chce z nią balować, poszuka sobie innego partnera do zabawy.
Wszyscy znajomi aktora wiedzieli, że żona przyprawia mu rogi. Jednym z mężczyzn, z którymi go zdradzała, by jego kolega z teatru.
"Po latach Tadeusz przypadkiem spotkał go na ulicy. Przez chwilę szli razem Nowym Światem w krępującym milczeniu, znajomy gorączkowo szukał jakieś płaszczyzny porozumienia, wreszcie wydało mu się, że znalazł. 'Halina miała piękne ciało, prawda?'. Tadzio spuścił oczy" - czytamy w biografii Łomnickiego autorstwa jego piątej żony.
Halina po rozwodzie próbowała uniemożliwić Łomnickiemu powtórny ożenek
Na początku 1955 roku Tadeusz Łomnicki poznał na planie filmu "Pokolenie" Andrzeja Wajdy bardzo atrakcyjną realizatorkę dźwięku Irenę Biedniakow i... zwariował na jej punkcie. Irena przekonała go, by rozwiódł się z Haliną i ożenił z nią.
Żona w pierwszej chwili odmówiła aktorowi rozwodu, ale w końcu uznała, że zgodzi się na oficjalne zakończenie ich małżeństwa, ale utrudni Tadeuszowi kolejny ożenek.
Próbowała wyrobić mu złą opinię wśród wysoko postawionych przyjaciół. Nie miała pojęcia, że jej następczyni też ma wpływowych znajomych. Musiała w końcu pogodzić się z tym, że Irena odbiła jej Tadeusza i 13 września 1955 roku została jego drugą żoną.
Na ślub z Bojarską Tadeusz Łomnicki zdecydował się dopiero po 10 latach związku na kocią łapę
Halina i Tadeusz wytrzymali ze sobą zaledwie pół dekady. Na początku 1961 roku żona wyrzuciła aktora z ich umeblowanego antykami mieszkania i, wystawiając mu za drzwi jedną walizkę, poprosiła, by nigdy nie wracał.
Po rozwodzie Łomnicki zarzekał się, że już nigdy się nie ożeni. Przez pewien czas mieszkał w garażu, zanim "przygarnęła" go pod swój dach pracująca w Polskim Radiu Teresa Sobańska.
To właśnie Teresę, swą trzecią żonę, aktor zdradzał z Magdaleną Zawadzką. Ich małżeństwo zakończyło się po siedmiu latach z powodu anglistki Zofii Szczęk, z którą Tadeusz ożenił się 16 października 1969 roku i z którą doczekał się syna Piotra.
Tak naprawdę Łomnicki znalazł szczęście dopiero u boku piątej żony - młodszej od niego o ćwierć wieku krytyczki teatralnej Marii Bojarskiej.
Tadeusz i Maria przez 10 lat żyli na kocią łapę, pobrali się dopiero w ostatni dzień lutego 1984 roku.
Bojarska kochała męża ponad wszystko, była o niego potwornie zazdrosna, choć wcale nie dawał jej powodów do zazdrości.
22 lutego 1992 roku Bojarska siedziała na widowni Teatru Nowego w Poznaniu, gdy jej mąż zmarł podczas próby przed premierą "Króla Leara". Przeżyła go o 31 lat, odeszła 19 czerwca 2023 roku.
Źródła:
1. Książka M. Bojarskiej "Król Lear nie żyje", wyd. 2002
2. "Słownik biograficzny teatru polskiego 1910-2000", tom I, wyd. 2017








