Irena Santor nie kryje, że Stanisław Santor spodobał się jej od pierwszego wejrzenia. Muzyk był niezwykle przystojnym mężczyzną i cieszył się ogromnym powodzeniem u kobiet.
Wokalistka była przekonana, że nie ma u niego żadnych szans, więc raz go ignorowała, a innym razem dogryzała mu, gdy tylko nadarzyła się okazja.
"Niewykluczone, że właśnie w ten sposób zwróciła na siebie uwagę starszego o dwanaście lat skrzypka" - twierdzi autor książki "Irena Santor. Tych lat nie odda nikt".
Irena Santor i jej były mąż przeżyli trudne chwile. Ich córeczka przeżyła zaledwie dwa dni
Stanisław Santor nie krył, że jest Ireną oczarowany.
"To on mnie wybrał. Ja nic nie robiłam w tym celu. Gdzież ja bym śmiała? Tyle było pięknych dziewczyn w 'Mazowszu'" - wspominała "Santorka" w rozmowie z Janem Osieckim.
Pobrali się w 1957 roku, po sześciu latach znajomości. Półtora roku po ślubie powitali na świecie córkę. Sylwia przeżyła zaledwie dwa dni.
"Przez całe życie o tym nie mówiłam. To moja bardzo (...) prywatna sprawa" - powiedziała piosenkarka w wywiadzie dla "Dobrego Tygodnia", dodając, że nigdy nie pogodziła się ze swoją stratą.
"Nieszczęście, jak to niekiedy bywa, nie oddaliło od siebie małżonków. Ich związek przetrwał" - czytamy w biografii Ireny Santor.
Ona sama twierdzi, że przeżyła ze Stanisławem prawie 20 szczęśliwych lat, zanim zdecydowała się odejść od niego. Nigdy nie ujawniła, co sprawiło, że zrobiła ten krok. Pytana o powód rozstania z mężem, mówi, że po prostu im nie wyszło i że "w życiu nic nie jest proste".
"Lata przeżyte z moim mężem to najwspanialsze chwile i nie zamieniłabym ich na inne" - stwierdziła w wywiadzie dla "Przyjaciółki".
Cieszył się z sukcesów Ireny Santor, choć w głębi serca był o nie trochę zazdrosny
Irena Santor nie kryje, że mąż - choć lubił słuchać, jak śpiewa - dziwił się, że śpiewa i w dodatku dostaje za to pieniądze.
"Dbał o to, żebym śpiewała poprawnie, żeby to nie było takie znikąd. To, że się uczyłam śpiewu, może wezmę w cudzysłów, bo tak naprawdę muzyki uczyłam się od niego" - wspominała na łamach "Vivy!".
"Bardzo dużo w domu ćwiczył, a nie ma lepszej szkoły, niż słuchać dobrego instrumentalisty, poznawać całą złożoność dźwięku, który potem staje się muzyką. To jest bezcenna szkoła" - dodała.
Zanim Stanisław Santor rozpoczął pracę akompaniatora w "Mazowszu", był świetnie zapowiadającym się skrzypkiem.
"Wróżono mu wielką karierę, ale potem wszystko się zmieniło. W kamieniołomach uszkodził sobie rękę - był z tego powodu strasznie nerwowy, pojawiła się trema, która z biegiem czasu coraz bardziej go zjadała" - opowiadała Irena Santor "Gali".
Stanisław cieszył się z sukcesów żony, jednak patrzył na nie z lekką zazdrością.
Po rozwodzie Santor opiekowała się Stanisławem dłużej niż była jego żoną. Pozostali przyjaciółmi
Po rozwodzie Irena i Stanisław pozostali przyjaciółmi.
"Przez blisko 22 lata Santor opiekowała się byłym mężem, gotowała mu obiady, spędzała z nim czas. Dla niej było to normalne, bo jeśli nawet łączące ich uczucie się wypaliło, to po latach wspólnego życia pozostała bardzo specyficzna relacja" - twierdzi biograf piosenkarki, Jan Osiecki.
Dopóki Stanisław Santor żył, Irena regularnie go odwiedzała. Była przy nim do końca. Gdy 6 stycznia 1999 roku odszedł, zdecydowała, by pochować go na warszawskich Powązkach w grobie, w którym 40 lat wcześniej spoczęła ich córeczka.
Po latach Irena Santor wyznała, że mąż miał duży wpływ na jej karierę, bo pokazywał jej drogi, z których nie powinna schodzić.
"Mogłabym nabrać złych manier czy złego smaku muzycznego, przed czym uchroniła mnie muzyka ludowa, no i mój mąż Staś" - powiedziała w wywiadzie dla "Vivy!".
Źródła:
1. Książka J. Osieckiego "Irena Santor. Tych lat nie odda nikt", wyd. 2024
2. Wywiady z I. Santor: "Viva!" (styczeń 2022), "Dobry Tydzień" (listopad 2019), "Przyjaciółka" (grudzień 2020), "Gala" (grudzień 2009)
3. Program M. Szczygła "Rozmowy (nie)wygodne", TVP Info (styczeń 2026)

Zobacz także:








