Choć Wiesław Drzewicz miał w swoim dorobku dziesiątki kreacji teatralnych, filmowych i serialowych, największą popularność zawdzięczał roli, którą zagrał głosem. Użyczył go Gargamelowi w polskiej wersji językowej "Smerfów".
"Przez tego złośliwego Gargamela zupełnie nie mam życia. Nie mogę np. pojechać do innego miasta i poderwać dziewczyny, bo wszyscy natychmiast wiedzieliby, że tam byłem" - żalił się pół żartem, pół serio na łamach "Ekranu".
Kiedy aktor dostał propozycję zagrania w "Smerfach", był już od 15 lat mężem dziennikarki "Kobiety i Życia" Anny Teresy Zielińskiej. To ona namówiła go, by przyjął rolę Gargamela.
Zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia
Gdy Wiesław Drzewicz po raz pierwszy stanął na ślubnym kobiercu, był świeżo upieczonym absolwentem krakowskiej szkoły teatralnej i stawiał dopiero pierwsze kroki w zawodzie aktora.
O pierwszej żonie nigdy nie mówił w wywiadach. Nie wiadomo ani, kim była, ani dlaczego im nie wyszło.
Miał 32 lata, kiedy ożenił się z poznaną w teatrze w Częstochowie aktorką Iwoną Jankowską. To małżeństwo również nie przetrwało próby czasu.
Wiesław żalił się w wywiadach, że nie ma farta w miłości, ale dodawał, że wierzy, iż "gdzieś tam" czeka na niego kobieta, która pozwoli mu się uszczęśliwić. Spotkał ją pod koniec lat 60., gdy rozpoczął pracę w stołecznym Teatrze Klasycznym.
W dziennikarce Annie Teresie Zielińskiej, która poprosiła go o wywiad, zakochał się od pierwszego wejrzenia.
"Okazało się, że urodziliśmy się tego samego dnia - 19 marca - pod znakiem Ryb. To zdecydowało, że poprosiłem ją, by została moją żoną" - wspominał w wywiadzie dla "Kuriera Polskiego".
Pobrali się 2 maja 1972 roku.
Uwielbiał wyprawy do Finlandii i śliwki w czekoladzie
Wiesław i Anna uchodzili za wzorową parę. Dziennikarka co prawda częściej widywała męża na ekranie telewizora niż na żywo, ale wcale nie narzekała z tego powodu. Żartowała, że dzięki temu, iż nie ma Wiesława na co dzień, może traktować go jak... hobby.
Zanim na świecie pojawił się ich syn Marek, każde wakacje spędzali w Finlandii.
"Ciepłe kraje nas nie pociągają, wolimy skandynawski chłodek. Finlandię znamy chyba lepiej niż Polskę" - opowiadał aktor w rozmowie z "Ekranem".
Wiesław Drzewicz nie krył, że zawsze, gdy dostaje propozycję roli, radzi się żony, czy ją przyjąć.
Gdy w 1988 roku dał Annie do przeczytania scenariusz pierwszego odcinka "W labiryncie", od razu wiedziała, że będzie świetny jako Leon Guttman. Nie przypuszczała, że jej mąż spędzi na planie telenoweli niemal dwa lata.
"Widzowie polubili moją postać. Odkąd gram Leona, łatwiej mi dostać w sklepie mój ulubiony przysmak - śliwki w czekoladzie" - powiedział w cytowanym już wywiadzie.
Tylko żona wiedziała, że chorował
Na początku lat 90. Wiesław Drzewicz zaczął chorować. O tym, że zdiagnozowano u niego nowotwór płuc, nie powiedział nikomu. Wiedziała tylko Anna.
Aktor udawał przed kolegami z teatrów Komedia i Syrena, że świetnie się czuje. Nigdy nie odwołano z jego powodu żadnego spektaklu.
Z powodu coraz bardziej utrudniającego mu życie i pracę kaszlowi Wiesław musiał zrezygnować z pracy z dubbingu. Na swojego następcę w roli Gargamela namaścił Mirosława Wieprzewskiego.
Choroba w końcu zmusiła Drzewicza do przejścia na aktorską emeryturę.
W 1995 roku pożegnał się ze swoją publicznością rolą w wodewilu "Rewia na lodzie" w Syrenie. Zagrał jeszcze w jednym z odcinków "Awantury o Basię" i zniknął z życia publicznego.
"Wieści, jakie dochodziły o stanie zdrowia Wiesia, były coraz bardziej niepokojące" - wspominał Witold Sadowy na kartach "Ludzi teatru".
"Był koniec roku 1996. W Syrenie trwał wieczór sylwestrowy. Ze sceny ogłoszono, że coroczną nagrodę Sylwestra przyznano Wiesławowi. Zanim przedstawienie się skończyło, do teatru dotarła wiadomość, że zakończył życie" - napisał Sadowy w swojej książce.
Wiesław Drzewicz zmarł w jednym z warszawskich szpitali. Żona Anna trzymała go za rękę, gdy odchodził.
Źródła:
1. Wywiady z W. Drzewiczem: "Ekran" (październik 1985 i marzec 1990), "Kurier Polski" (kwiecień 1978), "Życie Warszawy" (wrzesień 1988)
2. Wspomnienie o W. Drzewiczu, kultura.gazeta.pl (marzec 2026)
3. Książka W. Sadowego "Ludzie teatru. Mijają lata, zostają wspomnienia", wyd. 2000








