Przejdź na stronę główną Interia.pl

Żona Andrzeja Sołtysika: Czasami jest mi bardzo przykro

Andrzej Sołtysik (51 l.) i jego żona Patrycja Czop (28 l.) poznali się, gdy dziennikarz był na krawędzi i nikt nie dawał mu szans na rodzinne szczęście. Jak sytuacja wygląda dzisiaj?

Osiem lat temu była jedną z wielu, którą Andrzej Sołtysik próbował poderwać. Przez rok odrzucała zaproszenia na kawę. Gdy w końcu uległa, zrozumiała że to mężczyzna, z którym chce przejść przez życie, choć na pewno nie będzie ono usłane różami - dziennikarz "Dzień dobry TVN" pogrążał się bowiem w nałogu alkoholowym.

Reklama

Gdy przez picie stracił pracę, a przyjaciele zostawili go na lodzie, popadł w depresję. Z dołka wyciągnęła go właśnie Patrycja. Była jedyną osobą, która wierzyła, że gwiazdor TVN zdoła odbić się od dna i żyć w trzeźwości.

Czy to prawda, że mało kto dawał waszemu związkowi szansę?

Patrycja Czop: - Rzeczywiście tak było. Ja sama na początku nie wyobrażałam sobie, że możemy być razem. Minęło wiele miesięcy, zanim trafiła nas strzała Amora. I wciąż jest pięknie, choć niestandardowo.

Niestandardowo, czyli jak?

- Nasz związek naznaczony jest alkoholizmem męża. Choć Andrzej od dawna nie pije, to życie z takim obciążeniem rodzi problemy. Jestem bardzo dumna z mojego męża, że poradził sobie z problemem i tak świetnie się trzyma. Punktem zwrotnym na pewno były narodziny naszego synka, ale nie chciałabym traktować dziecka jako lekarstwa. Nigdy nie zdecydowałabym się na ciążę, gdybym nie miała przeświadczenia, że Andrzej wyszedł z dołka i że będzie nam już tylko lepiej. Moim zdaniem pojawienie się Stasia umocniło Andrzeja w przekonaniu, że droga, którą obrał - życie w trzeźwości - jest słuszna.

Dzieli was pokolenie. Uwiera to panią?

- Nie każda 28-latka jest tak dojrzała jak ja i nie każdy 52-latek jest taki młody duchem jak Andrzej. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że Andrzej wiele w życiu doświadczył. Czasem jest mi przykro, że spotkaliśmy się tak późno i boję się, że tego wspólnie spędzonego czasu może nam zabraknąć. Ale irytują mnie pytania moich koleżanek, jak to jest ze starszym mężczyzną. Bo ja ich nie wypytuję jak im jest z Pawłami, Krzyśkami, Wojtkami.

Jak znosicie państwo ciągłą rozłąkę? Przecież mąż nieustannie kursuje między Krakowem, gdzie mieszkacie, a Warszawą, gdzie pracuje.

- Odkąd kupiliśmy mieszkanie w Warszawie i żyjemy na dwa domy, rozłąka nam nie doskwiera. Często ze Stasiem podróżuję, więc nie rozstajemy się na więcej niż parę dni.

***

Zobacz więcej materiałów:

Dowiedz się więcej na temat: Andrzej Sołtysik

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje