Postać Wiśniewskiego od zawsze budziła duże emocje. Otwarcie z niego żartowano
Michał Wiśniewski aktywnie działa w branży rozrywkowej od ponad 30 lat. Największą popularność przyniósł mu oczywiście zespół Ich Troje, na którego koncerty - choć szczyt jego popularności przypada raczej na początek lat 2000. - wciąż przychodzą tłumy.
Piosenkarz jak mało kto wie więc, jakimi prawami rządzą się show-biznes i prasa kolorowa. Z uwagi na wyrazistą osobowość, skomplikowaną przeszłość, różnego rodzaju problemy życiowe i przede wszystkim kolejne związki "Wiśnia" nieustannie był i jest bohaterem pierwszych stron gazet - a dziś portalowych nagłówków.
Świadomość ciągłego obserwowania i wystawianie się na oceny innych z pewnością nie jest łatwe, zwłaszcza że idą za tym nie tylko miłe słowa. W ciągu minionych trzech dekad wokalista nasłuchał się sporo krytycznych komentarzy na swój temat.
Niejednokrotnie też z niego - w mniej lub bardziej łagodny sposób - żartowano. W rozmowie z Pomponikiem gwiazdor powiedział wprost, co o tym sądzi.
Niespodziewanie Wiśniewski zdobył się na szczere wyznanie. Ludzie nie wiedzieli
Wiśniewski dopiero co był gościem w programie "K2. Jedziemy po bandzie", w którym satyrycy nie szczędzili mu gorzkich słów. Wracając wspomnieniami do dawnych i niedawnych afer ze swoim udziałem, Michał wykazał się dużym dystansem.
"Ja bym obraził wszystkich wokalistów, gdybym powiedział, że śpiewam. Ale tworzę wspaniały klimat" - mówił chociażby o własnych umiejętnościach.
W wywiadzie dla Pomponika piosenkarz wyznał, że dobrze wiedział, na co się pisze, zgadzając się na udział w tego typu formacie. Przypomniał, że na coś podobnego zgodził się już przed dekadą.
"(...) Mój roast był jednym z pierwszych, więc oni nie są mnie w stanie niczym zaskoczyć. Wbrew pozorom to, co zrobili wtedy Michał Kępa i Sebastian Rejent, było tak po bandzie, że mocniej się nie dało (...)" - powiedział.

Znana aktorka naraziła się Wiśniewskiemu. Nie mógł dłużej milczeć: "Żenua"
Wiśniewski, powołując się na tytuł piosenki, z którym przed laty startował na popularnym międzynarodowym festiwalu, zaznaczył, że w żartowaniu na swój temat nie stawia żadnych warunków. Nie przypomina sobie też, by któryś przytyk szczególnie go uraził.
"Nie, myślę, że nie ma czegoś takiego. (...) Jak ktoś chce bardzo zaistnieć, nie wie, co powiedzieć albo jak się wypowiedzieć na czyjś temat, to czasami wychodzi mu to bardzo niezręcznie. Wtedy jest raczej taka żenua. Na przykład aktorka, którą bardzo sobie cenię, wypowiada się o twoim związku, sama ma dwa za sobą, no i brak czasu na to, żeby zacząć kolejny" - skwitował wymownie w rozmowie z Pomponikiem.
Ciekawe, kogo dokładnie "Wiśnia" miał na myśli...
"K2. Jedziemy po bandzie" w każdą środę o godz. 20:30 w Polsacie i w Polsat Box Go.
Zobacz też:








