Irena Santor jakiś czas temu ogłosiła zakończenie swej kariery muzycznej i mocno ograniczyła też swoją publiczną aktywność. Ostatnio zrobiła jednak wyjątek i pojawiła się na premierze nowej książki Jolanty Kwaśniewskiej.
Słowa Ireny Santor podczas spotkania z Kwaśniewską wywołały niepokój
W trakcie spotkania udzieliła też paru wywiadów, w tym jednego, który narobił niezłego zamieszania. Santor wyjawiła w nim, że nie jest w stanie już czytać książek, bo ma bardzo słaby wzrok. Jak wyjawiła, posiłkuje się specjalnym urządzeniem, dzięki czemu może przynajmniej słuchać swoje ulubione powieści.
"Niestety, mam bardzo wielką wadę wzroku i już nie mogę czytać, ale posiłkuję się urządzeniem, które nazywa się czytak. Więc w dalszym ciągu czytam dużo, ale już za pomocą tego, co mi zinterpretują aktorzy, lektorzy" - wyznała Plotkowi.
We wtorek po południu potwierdziły się doniesienia ws. stanu Ireny Santor. Poruszenie na całą Polskę
W tabloidach zaczęły pojawiać się szybko doniesienia, że ze zdrowiem pani Ireny nie jest najlepiej, a gwiazda traci wzrok. Ton był bardzo niepokojący, co mogło wyraźnie zasmucić wielu fanów gwiazdy.
Gdy po spotkaniu z Kwaśniewską zrobiło się spore zamieszanie, w końcu "Faktowi" udało się skontaktować z Santor. Piosenkarka postanowiła oficjalnie uspokoić wielbicieli, zapewniając że nie ma powodów do obaw. Z jej zdrowiem nie dzieje się nic strasznego.
Ja się cieszę najlepszym zdrowiem na świecie. Nie jestem chora" - potwierdziła doniesienia wzburzona nieco pani Irena.
Dopytywana jednak przez redakcję, czy być może w związku z tym rozważa jednak powrót na scenę, ta szybko odparła:
"W żadnym wypadku" - oznajmiła stanowczo Irena Santor.
Zobacz też:

.








