Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

"Wspaniałe stulecie": Polski akcent w kultowym serialu!

Ale kto by pomyślał, że w tej wielkiej tureckiej superprodukcji brali udział także Polacy. Przed kręceniem bitwy pod Mohaczem tureccy filmowcy stwierdzili, że nie mają zbyt wielkich tradycji batalistycznych i sami sobie nie poradzą. Ściągnęli posiłki z zagranicy. Wśród zaciężnych znalazł się Mateusz Gieryn, konsultant i właściciel firmy 4Horses Consulting. W Turcji kierował grupą uczącą aktorów jazdy konnej i przygotowywaniem wierzchowców do scen bitewnych.

Reklama

Wśród uczniów naszego rodaka byli między innymi Halit Ergenç (Sulejman) i Okan Yalabik (Ibrahim Pasza). - To właśnie z Okanem było najwięcej problemów - stwierdził. Przydarzyła mu się bardzo groźna kontuzja. Podczas galopady spadł z konia. Wprawdzie dość szybko się pozbierał i dokończył zadanie, ale potem okazało się, że ma złamane żebro. W następnych scenach, już w pałacu, prezentował się bardzo dostojnie z prostego powodu - był mocno usztywniony sporym gorsetem i każdy ruch sprawiał mu ból.

Nie tylko Okan Yalabik mocował się z końmi. - Aktor, który początkowo wcielał się w giermka węgierskiego króla Ludwika II, miał zaplanowane sporo scen jeździeckich. Wcześniej skłamał w swoim życiorysie, że świetnie jeździ konno, w związku z czym produkcja zrezygnowała z pomysłu wysłania go na moje lekcje - opowiadał pan Mateusz. Ale szybko okazało się, że aktor nie tylko nie ma pojęcia o hippice, ale w dodatku wręcz panicznie boi się koni. Nie było nawet mowy o tym, żeby wystąpił w zaplanowanych w scenariuszu scenach.

- Produkcja pilnie potrzebowała kogoś, kto potrafi jeździć konno i mógłby zagrać w tej scenie - z propozycją zwrócono się więc do mnie - mówi Gieryn. I tym sposobem jako jedyny Polak zagrał we "Wspaniałym stuleciu". Na planie bywały sytuacje trudne i dramatyczne, ale nie brakowało też zabawnych. Największym kawalarzem w ekipie był Ozan Güven (Rustem Pasza). Ciągle wymyślał jakieś żarty - zmieniał tekst, robił dziwne miny albo nagle wchodził do komnaty z wielką gaśnicą na ramieniu.

Najczęściej powody do śmiechu miała przez niego Pelin Karahan, grająca żonę Rustema - Mihrimah. - Czasem już mnie te jego żarty złościły, bo przez nie ciągle musieliśmy powtarzać sceny - skarżyła się Pelin. - Ale czy można długo złościć się na kogoś, dzięki komu codziennie jesteś w dobrym humorze?

***

Zobacz więcej materiałów z życia osób znanych


Rewia

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Wspaniałe stulecie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »