Nie udało jej się zdobyć serc widzów serialu "Wspaniałe stulecie. Sułtanka Kösem". Grana przez nią Safiye, babka sułtana Ahmeda, to najmniej sympatyczna postać: żądna władzy intrygantka, nie wahająca się przed zabójstwem.
Sama aktorka wywołała wiele cierpkich komentarzy swoją odmłodzoną botoksem twarzą. - Przecież w tamtych czasach botoksu nie było - oburzano się. Ale ona, jak zwykle, nic sobie z tego nie robiła. - Użyłam botoksu, bo uznałam, że mam zbyt kościstą twarz. Jestem już w takim wieku, że mogę robić, co chcę - oświadczyła Hülya Avşar (52 l.).
Od lat wzbudza w Turcji kontrowersje - ma tyle samo zagorzałych wielbicieli co i zawziętych krytyków. Jednak wszystkie potknięcia i upadki potrafi obrócić na swoją korzyść. Nawet najwięksi oponenci aktorki muszą jednak przyznać, że Hülya jest megagwiazdą tureckiego show-biznesu.
Zagrała w ponad 70 filmach, zazwyczaj z powodzeniem, a największy sukces odniosła w 1993 roku na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Moskwie. Zdobyła na nim nagrodę dla najlepszej aktorki. Jest też znakomitą piosenkarką - nagrała 9 płyt, wystąpiła w niezliczonej ilości teledysków, a jej piosenki były wielkimi przebojami. W 2000 roku została najlepszą turecką piosenkarką.
A to nie wszystkie talenty gwiazdy - jest stałą felietonistką magazynu Gunaydin i redaktor naczelną miesięcznika Hülya. To także wielka osobowość telewizyjna - byłą gospodynią licznych programów, z najsłynniejszym Hülya Avşar show na czele. Przez lata pełniła też funkcję jurorki konkursów "The Voice" i "Got Talent".
Uwielbia sport, świetnie gra w tenisa - w 2001 roku została mistrzynią kraju amatorek. Od tego czasu organizuje turnieje tenisowe dla dzieci, funduje stypendia dla najbardziej utalentowanych. A jakby zaszczytów było mało - powszechnie uważana jest za najpiękniejszą gwiazdę w dziejach tureckiego show-biznesu. Olśniewała urodą zawsze.
Jako 19-latka przeniosła się z rodziną z prowincji do Istambułu i od razu wzięła udział w międzynarodowym konkursie piękności. Wygrała bezdyskusyjnie. Jednak koroną najpiękniejszej długo się nie cieszyła. Dziennikarze odkryli, że ta nastolatka w ogóle nie powinna w konkursie startować, bo nie jest panną, czego żąda regulamin, lecz... rozwódką. Na jaw wyszły bolesne epizody z życia Hülyi.
Czytaj dalej na następnej stronie...
Jako 16-latka zaszła w ciążę ze swoim chłopakiem, studentem inżynierii Mehmetem Tecirlim. W rodzinnym mieście Balikesir wybuchłskandal. Mehmet stanął na wysokości zadania i pojął ciężarną dziewczynę za żonę. Ale mino to Hülya usunęła ciążę. Wkrótce rozwiodła się. - Do dziś, gdy myślę o tej aborcji, czuję w ustach piekielny niesmak - wyznała gwiazda, dziś kobieta bardzo religijna.
Koronę najpiękniejszej musiała zwrócić, ale jej uroda została zauważona. Posypały się propozycje od agencji modowych, a rok później Hülya zagrała w swoim pierwszym filmie. Jednocześnie rozpoczęła trasy koncertowe. Błyskawicznie stawała się gwiazdą. Żyła pełną piersią, media donosiły o jej licznych romansach z gwiazdorami, najczęściej żonatymi. Tak było też z rockmanem Kayem Cilingiroglu.
Miał żonę i córkę, ale zakochał się w pięknej Hülyi. Ten romans zakończył się dla niej inaczej niż zwykle - zaszła w ciążę. Kay rzucił rodzinę, rozwiódł się z żoną i poślubił Avşar. W 1998 roku urodziła im się córka Zehra. Jednak 5 lat później i to małżeństwo się rozpadło. Fotografowie przyłapali Kaya z inną kobietą, Hülya natychmiast się z nim rozwiodła. Nie pomogły przeprosiny i błagania.
Rok później Avşar próbowała ułożyć sobie życie na nowo. Jej wybrankiem został Sadettin Saran, amerykański biznesmen pochodzenia tureckiego. Wydawało się, że jest to poważny związek. - Chcę mieć z nim dziecko - oświadczyła publicznie Hülya, choć była już wtedy po czterdziestce. Ale przygotowania do ślubu szły ślamazarnie, oboje byli ludźmi bardzo zajętymi. - Nigdy nie byliśmy razem na wczasach, ba, nigdy nawet nie wyszliśmy na kolację - skarżyła się aktorka pod koniec ich związku.
I właśnie ciągły brak czasu sprawił, że po pięciu latach się rozstali. Hülya już nigdy nie związała się z nikim na dłużej. - Nie znalazłam odpowiedniego mężczyzny. Być może nigdy nie znajdę - mówiła zrezygnowana. Zapewniała jednak, że jest szczęśliwa w inny sposób - uwielbia wieczory w swoim pustym domu, gdy nie odbiera telefonów, zapala świecie, słucha muzyki... - Nigdy nie czułam się tak bezpiecznie jak teraz. Szczęście przychodzi do kobiety po pięćdziesiątce. Nareszcie mogę zająć się sobą i robić tylko to, na co mam ochotę. Mówię do siebie: Teraz Hülya! - zapewniała niedawno.
Ma jednak zbyt duży temperament, by wyłącznie delektować się luksusem i spokojem. Odważnie walczy o równouprawnienie gejów i transseksualistów, co w dzisiejszej radykalizującej się Turcji nie jest mile widziane. Kilka lat temu upomniała się o Kurdów, przodków swojego ojca. W wywiadzie tak gorąco apelowała do przedstawicieli tego narodu, by bili się o swoje, że została oskarżona o szerzenie nienawiści i podżeganie do zbrodni. Oficjalne oskarżenie wpłynęło do prokuratury, ale postępowania nie wszczęto.
Z jednym nie może sobie poradzić - z tęsknotą za córką. Zehra przez lata mieszkała z mamą, ale jako nastolatka przeprowadziła się do ojca. Z obojgiem rodziców ma dobre kontakty, obojgu jest wdzięczna za to, że mimo rozstania dobrze ją wychowali. Hulya nie zamierza wpływać na decyzje córki, sama musi sobie jakoś poradzić z tęsknotą. Ma pewien sposób: - Codziennie przed zaśnięciem przez pół godziny ucinamy sobie z Zehrą pogaduszki przez telefon, żeby nacieszyć się sobą - mówi.
Zobacz również:
***
Zobacz więcej materiałów z życia osób znanych







