Przejdź na stronę główną Interia.pl
Przejdź na stronę główną Interia.pl

Wojciech Cejrowski: Boso, ale z milionami na koncie!

Wojciech Cejrowski (52 l.) bywa błaznem, inkwizytorem, świętym. Jednak w każdej z tych ról pozostaje biznesmenem!

Wzbudza sympatię, gdy barwnie opowiada o egzotycznych krajach. Ale potrafi w sekundzie zmienić się w tryskającego jadem aroganta. 

Reklama

Z jednakowym zapałem obraża feministki („feminizm rodzi się w babskiej głowie wyłącznie dlatego, że z chłopem nie wyszło”), buddystów („Dalajlama modli się do Lucyfera”), jak i papieża Franciszka („słabe kazania i okropne buciory”). 

Jak twierdzą zgodnie rozmówcy "Twojego Imperium", właśnie dzięki takim prowokacjom Cejrowski zarabia fortunę.

"Lubi być w konflikcie. To jest jego natura. Łatwo ściera się z każdym, czy to dla zasad, czy dlatego, że ktoś mu się nie podoba" – mówi tygodnikowi dziennikarz Grzegorz Brzozowicz, autor biografii Cejrowskiego.

To oni są mężem i żoną?!

Kobiety, które Wojciecha Cejrowskiego znają, mówią o nim: megaloman, dziwak. A ekspartnerki nie rozumieją, jak mogły wytrzymać z mężczyzną, który nie był zdolny do partnerstwa. "To nie był dobry związek. Nie lubiliśmy się, nie byliśmy przyjaciółmi" – wspominała jego była żona, podróżniczka Beata Pawlikowska.

Dlaczego za niego wyszła? 

Ona sama chyba tego nie rozumie: mówi, że nie planowała małżeństwa. Ślub kościelny wzięła, bo on tego chciał. Poznali się w pracy, w Radiu Kolor. Prowadzili wspólny program. Publicznie zwracali się do siebie per pan, pani.

"Nikt nie podejrzewał, że są małżeństwem. Ukrywali to przed ludźmi" – opowiada dawny pracownik radia.

Równie tajemniczy jest związek podróżnika z Joanną Najfeld. Ponoć są małżeństwem, ale żadna z osób, do których dotarli dziennikarze "Twojego Imperium", nie była na ślubie.

Ludzie znający go bliżej mówią, że Cejrowskiego można lubić lub nie, ale nie sposób go nie podziwiać za zmysł do interesów.  Zarobione pieniądze inwestuje w domy: w USA, Meksyku, Ekwadorze. "Uwielbia zarabiać i umie to robić" – mówi Grzegorz Brzozowicz.

"Ma powiedzenie, że na każdej rzeczy trzeba zarobić trzy razy. Na podróżach zarabia jako dziennikarz, pisarz, producent telewizyjny i organizator wypraw do dżungli amazońskiej. 

"W podróży nie dyskutował, nie obrażał. Był przemiły, wręcz usłużny. Skasował za wyjazd prawie 6000 dolarów" - opowiada jeden z uczestników jego ekspedycji.

Matkę Boską sprzedam

Podróżnik na każdym kroku podkreśla swoje przywiązanie do Kościoła katolickiego i... na religii też zarabia. Ma sklepy z dewocjonaliami – obwoźny i w internecie, gdzie obok swoich książek sprzedaje ikony oraz obrazki i koszulki z wizerunkiem Matki Boskiej.

Choć Cejrowski przyznaje, że to interes, dodaje, że czuje się misjonarzem: ma ambicję nawrócić na katolicyzm wszystkich odmiennie myślących i niewiernych.

Niektórzy mówią o nim wręcz, że minął się z powołaniem i powinien zostać księdzem. "Nie musiałby się tak wygłupiać, żeby mieszać show z religią" – stwierdza osoba dobrze znająca Cejrowskiego. 

"Jako ksiądz Wojtek nie musiałby się wstydzić, że nie założył rodziny. Na tym tle jest bardzo drażliwy. A pytań o dziecko szczególnie nie lubi" - czytamy w tygodniku. 

Zresztą ponoć pod pewnym względem już od lat żyje jak mnich.

"On nie ma potrzeby życia w luksusie i wydawania na własne przyjemności. Jeździ skromnym samochodem, w domu nie ma praktycznie żadnych luksusów oprócz rzeczy niezbędnych" - twierdzi autor jego biografii. 

Jest bardziej biznesmenem czy misjonarzem? "On ma w sobie znacznie więcej osobowości. Zmienia się kompletnie w podróży. Pasuje mu Ameryka Południowa, dopiero tam jest szczęśliwy. 

Cejrowski wywołał szok, wyrzekając się polskiego obywatelstwa i przyjmując ekwadorskie. Czyżby w głębi duszy był Indianinem? 

On wyjaśnił to inaczej: „W Ekwadorze są fajne podatki”.

***

HELENA KOCYK

Dowiedz się więcej na temat: Wojciech Cejrowski

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje