Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Wiśniewski: Pierwszy wywiad po rozstaniu

"Mam bardzo dobre relacje z byłymi żonami i to jest nasza wspólna siła" - mówi Michał Wiśniewski, który jest w trakcie rozwodu ze swoją trzecią żoną...

Lider Ich Troje udzielił magazynowi "Na żywo" pierwszego wywiadu po rozstaniu z Anią Wiśniewską. Jak mówi, "ma z nią rewelacyjne stosunki i nie stara się udowodnić jej winy":

Reklama

"Kiedy ludzie się rozstają, bez względu na powód, to na pewno nie można tego parze zaliczyć na plus. Ale paradoksalnie może na tym zyskać zdrowie wzajemnych relacji" - podkreśla.

Opieką nad dziećmi małżonkowie podzielili się "bardzo rozsądnie". Zdaniem gwiazdora nie odczuły one rozstania rodziców.

"Mają dwa domy, w Warszawie chodzą do przedszkola. Oczywiście zdają sobie sprawę z tego, że ich rodzice się rozstali. To straszna rzecz, tego nikt nie kwestionuje. Ale dzięki Bogu są na tyle małe, że nie odczuły tego zbyt mocno".

Michał ma nadzieję, że Wiśniewska w przyszłości zaprzyjaźni się z jego obecną partnerką, Dominiką Tajner-Idzik. Początki tej znajomości wspomina tak:

"Wybraliśmy się z Anią do Wisły na turniej pokerowy, który współorganizowałem jako prezes Polskiego Związku Pokera. Mieszkaliśmy w hotelu Gołębiewski. Dominika zaprosiła nas na do spa w hotelu Almira, który wtedy prowadziła. Skorzystaliśmy z tego zaproszenia. A ponieważ ona była solo, a ja z osobistym trenerem Robertem Jasińskim, wpadłem na pomysł: 'Poznam was ze sobą'" - opowiada.

"Byłem na tyle uparty, że rok później znów próbowałem ich połączyć. Dominika zadzwoniła i poprosiła mnie o numer telefonu Ani. Powiedziałem: 'Ania i ja już nie jesteśmy razem, ale jej telefon oczywiście mogę ci dać'. Ona na to, że niedługo będzie w Warszawie i może się spotkamy? Ja: 'Super. Przyprowadzę Roberta'. Spotkaliśmy się we trójkę".

Gdy wybrali się wspólnie na Rajd Rzeszowski, gdzie Dominika menedżerowała zespołom rajdowych, Michał "rozkochał się w niej do bólu".

"Nie jestem typem pustelnika, chyba nie potrafię być sam" - mówi. "Wszystkim się wydaje, że człowiek po rozstaniu, bez względu na to, czy sam decyduje się odejść, czy zostaje opuszczony - powinien to przeżywać, siedzieć, płakać i rozczulać się nad sobą. Każda z moich partnerek wniosła w moje życie masę dobrych rzeczy, ale nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Próbowałem tego w pierwszym małżeństwie. Najpierw rozstanie, potem powrót i nie udało się".

Zdaniem Michała nieważne, jak mężczyzna zaczyna, ważne, jak kończy...

"Znam piękny aforyzm: 'Jeśli coś kochasz, daj mu wolność. Jeżeli wróci do ciebie, jest twoje. Jeżeli nie wróci, nigdy twoje nie było'".

Jest szczęśliwy, że Tajner-Idzik jest osobą spoza świata show-biznesu. Nie ukrywa, że właśnie to przekonało go do tego związku!

"Pierwszy raz jestem z kobietą, która niczego ode mnie nie potrzebuje. Po długich przemyśleniach doszliśmy z Dominiką do wniosku, że jeśli chcemy wspólnie wychowywać dzieci i prowadzić dom, powinniśmy też razem pracować. Tak zrodził się pomysł, by została menedżerką Ich Troje. Jesteśmy dopiero na początku drogi. Reguł rządzących show -biznesem trzeba się nauczyć, ale Dominika ma solidne podstawy, by odnieść sukces. W końcu menedżeruje nie od dziś. Jestem pewien, że sobie poradzi. Dobrze pracuje się z człowiekiem, któremu bezgranicznie się ufa. Przy Dominice mam poczucie bezpieczeństwa. Wiem, że gdziekolwiek pojadę na koncert, tam będzie ona".

Dowiedz się więcej na temat: Michał Wiśniewski | rozstania

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje