Przejdź na stronę główną Interia.pl

W sprawach Magdaleny Żuk i Marcina M. jest wiele podobieństw. Ta teoria zaskakuje!

Kilka dni temu w mediach pojawiła się informacja, że w egipskim kurorcie zmarł Polak, przebywający tam na wakacjach. Trudno nie przypomnieć sobie sprawy Magdaleny Żuk (+27 l.) sprzed roku, słysząc o śmierci Marcina M. (+25 l.).

Według pierwszych informacji do tragedii doszło w hotelu Hawaii Le Jardin Aqua Park Resort. Jak udało się ustalić portalowi Hurghada24, mężczyzna popełnił samobójstwo na terenie budowy znajdującej się tuż obok tego hotelu. Sprawa tragicznie zmarłego Polaka przywodzi na myśl śmierć Magdaleny Żuk, która również straciła życie na wakacjach w Egipcie.

Reklama

Trudno nie dostrzec pewnych podobieństw między tymi dwiema sytuacjami. Portalowi Śledczy24 udało się dotrzeć do osób, które przebywały  z Marcinem M. oraz jego dziewczyną w Hurghadzie.

"Byli bardzo szczęśliwi i zakochani... Wpatrywał się w nią i uśmiechał. Rozmawialiśmy z nimi dość długo, opowiadał, gdzie pracuje i jakie ma plany na przyszłość. Nie mógł już się doczekać, aż wspólnie z dziewczyną zacznie zwiedzać Egipt."- relacjonuje turystka.

Jak udało się ustalić, po przylocie do Egiptu mężczyzna doskonale się bawił, był rozmowny i bardzo pogodny. Po pewnym czasie, tego samego dnia w czwartek wieczorem jednak Marcin zaczął zachowywać się bardzo podejrzanie - miał halucynacje, narzekał na złe samopoczucie, był przestraszony i wycofany.

Wówczas zajmowała się nim jego partnerka. W piątek sytuacja nieco się poprawiła, jednak wieczorem znów poczuł się gorzej. Był przestraszony, zasłaniał twarz dłońmi i chował się w kącie przy ścianie. To właśnie wtedy zdecydowano się na wezwanie lekarza.

Marcin otrzymał zastrzyk, po którym wrócił do swojego pokoju i zasnął. Następnego dnia jednak stan chłopaka się nie polepszył.

"Był cichy i spokojny, nic nie mówił, zadawaliśmy mu pytania, nie odpowiadał na nie, stał oparty o ścianę i zasłaniał twarz rękoma" - tłumaczy jedna z kobiet, która przebywała tego dnia w hotelu w rozmowie z portalem.

Wieczorem tego samego dnia kamera monitoringu zarejestrowała, jak mężczyzna wychodzi z hotelu sam. Dziewczyna Marcina zgłaszała rezydentce, że jej ukochany zniknął. Wówczas okazało się, że pomoc w szukaniu Marcina może być udzielona dopiero następnego dnia w południe.

Zdesperowana dziewczyna, wraz z innymi nowo zapoznanymi turystami, przeszukała pobliską plażę, niestety na próżno. Finał poszukiwań okazał się tragiczny - Marcina M. znaleziono powieszonego na drucie w pustostanie na terenie pobliskiej budowy.

Czytając o objawach, jakie można było zauważyć u Marcina, trudno ich nie powiązać z dolegliwościami, jakie wystąpiły u Magdaleny Żuk - halucynacje, światłowstręt, ataki paniki i wycofanie. Oboje głosili się do egipskiego lekarza i oboje po raz pierwszy źle się poczuli przy hotelowym basenie. Obydwa przypadki tłumaczy się niestabilnością emocjonalną i problemami psychicznymi ofiar.

Rodzina i przyjaciele Marcina M. utrzymują jednak, że był on radosny i miał plany na przyszłość, nie miał także problemów finansowych, ani innych powodów do tego, by odebrać sobie życie. Jak na razie śmierć Marcina M. jest tak samo niejasna i zagadkowa jak od wielu miesięcy tragiczna sprawa Magdaleny Żuk.

***
Zobacz więcej materiałów wideo: 

Dowiedz się więcej na temat: Magdalena Żuk

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje