Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Violetta Arlak zrzuciła 20 kg. Nie przypomina już dawnej siebie

Nie da się jej pomylić z żadną inną aktorką. Burza blond loków, energiczny chód i stanowczy ton głosu. Violetta Arlak (51 l.) zaskarbiła sobie sympatię widzów jako wójtowa Halina Kozioł w serialu "Ranczo", a ostatnio barmanka Krysia w serialu TV4 "Miłość na zakręcie".

Zachwyca pani wszystkich nową figurą. Zgubiła pani 20 kilogramów. Jakie to uczucie?

Reklama

Violetta Arlak: Czuję się z tym doskonale, chociaż nie stało się to natychmiast. 10 lat temu powiedziałam kilogramom: stop! Od tamtej pory nie zapraszam zbyt często gości do domu, bo wtedy wypadałoby coś ugotować. A ja nie chcę, żeby jedzenie było głównym powodem spotkań towarzyskich. Dlatego zdecydowanie wolę kawiarnie.

Nie drażnią pani slogany gwiazd: bądź sobą, pokochaj siebie?

- Ależ ja to mówię od 100 lat! Dlatego jestem tu, gdzie jestem. Gdybym uwierzyła w to, co ludzie mi mówią, to nadal pilnowałabym obrazu Leonarda da Vinci "Dama z łasiczką" w Muzeum Narodowym w Krakowie. Warto uwierzyć w siebie. Nikt za nas tego nie zrobi.

Co pani robiła w muzeum?

- Siedziałam i nie robiłam nic, ponieważ tam nic nie wolno było robić. Przez pół roku pilnowałam, żeby nie ukradli "Damy z łasiczką" z Muzeum Czartoryskich. Nudy. Kiedyś leżałam na sofie na środku sali i czytałam książkę Joanny Chmielewskiej. Głośno się zaśmiewałam i nie zauważyłam wchodzącej wycieczki z Włoch. Dostałam naganę, że odciągam uwagę zwiedzających.

To prawda, że uczyła pani w szkole muzyki?

- Cudownie jest uczyć dzieci! Muzyka nie była dla nich tylko kolejnym przedmiotem, ale przyjemnością, podobnie jak plastyka. Brałam gitarę, siadaliśmy na ławkach i dawaliśmy czadu! Miałam dzieci, które rwały się do solówek, a fałszowały, jak nie wiem co! Dla mnie najważniejsze było zachęcać je. Wszyscy byliśmy przeszczęśliwi. Aż przyszła pani z ministerstwa i wzięła mnie na poważną rozmowę ...

Gdzie jest pani miejsce na ziemi?

- Pochodzę z Wieliczki, uczyłam się i pracowałam w Krakowie. Z sentymentem znów bym się po nim poszwendała. Na początku mieszkałam u leciwej , bardzo schorowanej pani. Opiekowałam się nią w zamian za pokój. Tak zaczynałam swoje samodzielne życie. Te zapachy, smaki, lęki, pytania, jakie sobie wówczas zadawałam w wielkim mieście, okazały się bezcennym doświadczeniem.

***

Zobacz więcej materiałów:


Dowiedz się więcej na temat: Violetta Arlak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje