Krzysztof Baranowski po raz kolejny w podróży dookoła świata
Krzysztof Baranowski, który jako pierwszy Polak w historii dwukrotnie z powodzeniem wybrał się w podróż dookoła świata, po odejściu ukochanej żony Bogumiły Wander zdecydował się spełnić jeszcze jedno wielkie marzenie i po raz trzeci wyruszył w rejs.
Niestety w trakcie żeglugi zaczął napotykać kolejne przeszkody. Oprócz problemów ze sprzętem wyszły na jaw także kłopoty finansowe. Okazało się, że wdowiec po słynnej dziennikarce nie uzbierał wystarczającej ilości pieniędzy, w związku z czym musiał ograniczyć koszty.
"Nie mogę utrzymywać kosztownej łączności, bo szczodrość na zrzutce się skończyła" - mówił dziennikarzom "Faktu".
Tadeusz Drozda wsparł Krzysztofa Baranowskiego
Gdy jednak internauci usłyszeli o wszystkim, tłumnie ruszyli na pomoc Krzysztofowi Baranowskiemu. Chociaż jeszcze niedawno mężczyźnie brakowało kilkudziesięciu tysięcy złotych, zbiórka okazała się wielkim sukcesem i dawno przekroczyła założoną sumę.
Podróżnika wspierają także gwiazdy show-biznesu. Na prośbę żeglarza odpowiedział Tadeusz Drozda. Satyryk nie ukrywa, że jest poruszony postawą 87-latka.
"Jestem pełen podziwu dla pana kapitana. Jest to poza moją wyobraźnią, że można taki hart ducha wykazać. Już nie wspominam nawet, że pan kapitan jest starszy ode mnie. To, co on robi, to jest coś bardzo godnego szacunku" - ocenił w rozmowie z tabloidem.
Przy okazji były gospodarz "Śmiechu warte" zaskoczył niespodziewanym wyznaniem. Jak zdradził w wywiadzie, sam także kiedyś z zaangażowaniem oddawał się podobnej pasji.
"Ja jestem byłym żeglarzem. Kiedyś dużo żeglowałem. Mam nawet taki patent sternika jachtowego. Już dawno nie pływałem na jachcie, szczerze mówiąc. Bardzo dawno, ale wspominam to dobrze. Jestem pełen szacunku i podziwu dla pana kapitana" - podsumował Tadeusz Drozda.
Zobacz też:
Dopiero co narzekał na problemy finansowe, a tu takie wieści. Oficjalnie ogłosił wsparcie dla WOŚP
Wdowiec po Bogumile Wander przekazał niespodziewane wieści. "Do zobaczenia po drugiej stronie"
Mąż Bogumiły Wander woził ją do kochanka. Droga do miłości była zawiła








