Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Szokujące zarzuty pod adresem Dominiki Kulczyk! "Ocieplanie wizerunku diabłów"

Chyba nikt nie przypuszczał, że jeden wywiad z Dominiką Kulczyk (40 l.) wywoła w naszym kraju aż taką burzę.

Przypomnijmy, że kilka dni temu w "Wysokich Obcasach" ukazała się rozmowa z córką Jana Kulczyka (+65 l.). 

Reklama

Dominika opowiadała w nim głównie o swojej działalności filantropijnej, którą zajmuje się w swojej fundacji. 

Kulczyk pochwaliła się w nim, że dzięki niej "600 tysięcy osób w Polsce i na świecie ma lepsze życie, niż miało", choć nie podała, skąd wzięła takie wyliczenia. 

W wywiadzie dużo mówi o sobie i słynnym ojcu, którego dzieło postanowiła kontynuować! 

"Zrozumiałam, że miłość jest prawdziwą siłą. Mój tato zawsze wznosił toasty za miłość i często powtarzał, że kocha się nie za coś, ale pomimo czegoś. Rodzice wpoili mi, że każdy z nas ma w sobie wyjątkowy pierwiastek i naszym zadaniem jest go pielęgnować, by uszczęśliwić siebie oraz innych. Dlatego staram się, żeby ludzie, wśród których żyję, byli szczęśliwi" - oznajmiła wspaniałomyślnie.

"Sukienka, w której chodzę, kosztuje półtora tysiąca dolarów. I jako człowiek mam poczucie absurdu, że sześcioletnia dziewczynka w Bangladeszu, raniąc sobie paluszki, szyje sukienkę, bo inaczej nie zje obiadu, a potem ta sama sukienka ma tysiąckrotne przebicie" - lamentowała w dalszej części rozmowy. 

W wywiadzie aż roi się od tego typu górnolotnych słów, co nie spotkało się ze zbyt przychylnym odbiorem wśród internautów. Większość opinii na Facebooku jest bardzo negatywna. 

Warto jednak dodać, że do krytyków Dominiki dołączyły także znane postaci. Surowo Kulczyk oceniła Agnieszka Graff, której post udostępniła chociażby Paulina Młynarska.

"Dobra biała pani z czarnym dzieciątkiem to obrazek żywcem przeniesiony z epoki kolonialnej. Czarnoskóry niemowlak jest tu potraktowany jak rzecz, gadżet, dekoracja – i to jest rasistowskie nadużycie. Takich nadużyć jest w wywiadzie więcej" - pisze Graff.

Jeszcze ostrzej o poczynaniach Dominiki napisał na portalu krytykapolityczna.pl Adam Leszczyński. Ten stwierdził, że wywiad jest nakolanniczy, a dziennikarka "WO" nie zadaje Dominice trudnych pytań. 

"Zapytałbym o działalność Kulczyk Investments w Delcie Nigru w Nigerii. Jak wiadomo, firmy wydobywające tam ropę naftową wywołują tam ogromne szkody przyrodnicze, a miejscowi mieszkańcy żyją w skrajnej nędzy, bo dochody płyną gdzie indziej. Być może – skoro już liczymy efektywność każdego dolara – większą korzyścią dla biednych w Afryce byłoby wycofanie się z tej inwestycji: zlikwidować fundację i nie psuć środowiska w Afryce. Taniej, skuteczniej, szybciej. Nie trzeba też tyle podróżować" - pisze dziennikarz.

Zresztą podróżom Dominiki po świecie poświęca o wiele więcej miejsca. 

"Zapytajmy więc: ile kosztowały podróże Dominiki Kulczyk po świecie? Jaki stanowią odsetek pieniędzy wydawanych przez fundację? Ile w ogóle wydaje się w niej na promocję? Ile na pracowników polskich? Nie neguję, że takie wydatki są potrzebne. Warto jednak znać proporcje" - pisze.

Leszczyński zauważa, że w wywiadzie nie padają żadne konkrety. Dominika rzuciła, że pomogła 600 tysiącom ludzi na świecie, ale nie ma jak tego zweryfikować, gdyż w raportach z działalności fundacji Kulczyków nie ma żadnych szczegółów. Są za to dość dziwne formy pomocy. Jakie?

"Lista projektów dostępna w raporcie sugeruje raczej działalność o bardzo małej skali. Np. na konkurs grantowy na projekty infrastrukturalne przeznaczono 100 tys. złotych, a maksymalna wysokość grantu wynosi 25 tys. To mniej, niż kosztuje bilet pierwszej klasy w jakieś egzotyczne miejsce. Co więcej, fundacja wlicza do swoich projektów pomocowych przedsięwzięcia takie, jak warsztaty z CSR (Corporate Social Responsibility) dla Kulczyk Investment. Jest to bardzo dziwna filantropia" - stwierdza. 

Sporo emocji wzbudziła także wypowiedź działaczki Joanny Pawluśkiewicz, która zażądała wypisania jej z rankingu "Wysokich Obcasów", które to umieściły ją "wśród pięćdziesięciu śmiałych kobiet".

"Nie chcę być na żadnych listach magazynu, który daje na okładkę Dominikę Kulczyk. Nie mogę, no nie mogę nurzać się w morzu hipokryzji z panią taką. Nie chcę mieć nic wspólnego z Kulczyk Investments i jego skrywanymi pod płaszczem medialnym prawdziwymi interesami w Nigerii. Pani wspaniała dobra się z dziećmi fotografuje i na billboardy nakleja - NIE. Nie będę uczestniczyła w ocieplaniu wizerunku diabłów. Proszę mnie wypisać z tej listy" - oznajmiła.

A może to burza w szklance wody i dobrze, że Dominika w ogóle komukolwiek pomaga? Co sądzicie?

pomponik.pl

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Jan Kulczyk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »