Reklama

Reklama

Reklama

Sylwia Gruchała o porodzie: Koszmar. Ból był potworny!

Sylwia Gruchała (32 l.) opowiedziała w telewizji śniadaniowej o swoim ciężkim porodzie...

Sportsmenka córkę Julię rodziła niecałe trzy godziny w prywatnym szpitalu - 19 sierpnia 2013 roku. Poród rodzinny "prestige" kosztował 16 tys. zł i odbył się w luksusowych warunkach, pod opieką lekarza i położnej.

Uczestniczył w nim również mąż florecistki Marek Bączek.

Niestety, Sylwia nie wspomina rozwiązania najlepiej. Wiązało się ono bowiem z ogromnym cierpieniem.

"Ból był potworny. Wcześniej słyszałam, że on jest silny, ale nie sądziłam, że aż tak. Dlatego też zdecydowałam się na znieczulenie" - wyznała w "Pytaniu na śniadanie".

Reklama

"Ja mam ogólnie wysoki próg bólu i z racji tego, że jestem sportowcem, to ból ciała nie jest dla mnie obcy. I myślałam, że sobie poradzę. Natomiast mój mąż, kiedy zobaczył, że przestałam mówić i naprawdę już źle wyglądałam, to stwierdził, że powinnam sobie zrobić znieczulenie".

Gruchała zdradziła, że to ona zaproponowała mężowi poród rodzinny. Liczyła się jednak z tym, że odrzuci jej sugestię...

"Stwierdziłam, że to od niego zależy, i żeby to on podjął decyzję. Nie wymuszałam na nim. Oczywiście polecam rodzinne porody. To jest niesamowite przeżycie dla mężczyzn. Podobno nie są oni odporni na takie sytuacje, ale mogą przecież nie widzieć, mogą tylko być".

Dzięki wsparciu męża i personelu Gruchała bardzo szybko wróciła do formy. Kolejne dziecko również chce rodzić w prywatnej lecznicy.

TVP/x-news

pomponik.pl
Dowiedz się więcej na temat: Sylwia Gruchała

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »