Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl
Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »

Stan zdrowia Villas jest zły

Diwa polskiej piosenki ma poważne problemy z chodzeniem, szura nogami. Bardziej potrzebna jest jej czuła opieka, niż powrót na scenę.

Violetta Villas (70 l.) ostatnimi czasy rozpaczliwie poszukuje osoby, która napisze jej nowe piosenki. Pojawiają się nazwiska Michała Wiśniewskiego, Ryszarda Rynkowskiego, Jacka Cygana, Dariusza Krupy.

Reklama

Traktowana jest jak produkt, który jeszcze można sprzedać i na którym nadal można zarobić. Tymczasem ona sama czuje się coraz gorzej. Dało się to zaobserwować podczas programu "Jak ONI śpiewają", gdzie była gościem.

"Jej menedżerka i powierniczka, Elżbieta Budzyńska, wspomagana przez rosłego ochroniarza, wniosła ją na scenę, a potem z trudem posadziła na wcześniej przygotowanym fotelu.

Tego kamery nie pokazały. Nie pokazały też zejścia Villas ze sceny, a mówiąc precyzyjnie: sprowadzania z niej przez prowadzącego show Krzysztofa Ibisza i Artura Chamskiego, który wcześniej prawie sam wykonał jej przebój" - donosi "Rewia".

"Stan zdrowia 70-letniej gwiazdy jest zły. Violetta Villas ma poważne problemy z chodzeniem. Szura nogami. Prawdopodobnie jest to efekt zadawnionej, nieleczonej choroby układu krążenia.

Wyraźnie schudła: jej szyta na miarę sceniczna suknia sprawia wrażenie, jakby była o wiele za duża. Nawet mówienie sprawia jej trudność: powoli wypowiada słowa, ma zadyszkę. A co dopiero śpiewanie! Violetta Villas, pokazana w telewizyjnym show, jest zmęczoną, schorowaną osobą" - czytamy.

Kuba Wojewódzki w felietonie dla Polityki, na Villas również nie pozostawia suchej nitki:

"Ktoś to powinien wreszcie powiedzieć głośno. Jeszcze niedawno groziło jej, że zjedzą ją z głodu własne psy i koty. Następnie grozili jej sąsiedzi, potem syn, menedżer i adwokat.

Niestety, najgroźniejsi dla wokalistki okazali się koledzy z telewizji. Trwa proces świętowania powrotu Violetty Villas, kompletnie masakrujący legendę artystki. W programie Jak ONI śpiewają skończył się jej tlen, pamięć, a wcześniej dykcja. Prawie tak szybko jak przyzwoitość mediów".

Rewia

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Violetta Villas

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje