Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Skandale i prostytucja na festiwalu w Cannes. Seksem ociekał nie tylko czerwony dywan!

Wielkie święto kina i jeszcze większe targowisko próżności. Tak postrzegany jest od lat Festiwal Filmów w Cannes. Czy słusznie?

Zemsta Brigitte B.

"Festiwal bez skandalu jest jak żołnierz bez karabinu" - napisał w 2011 r. Gilles Jacob, wieloletni dyrektor imprezy. Gdy to mówił, o Cannes znów było głośno, a to za sprawą Larsa von Triera.

Reklama

Reżyser oświadczył dziennikarzom, że "rozumie Hitlera", a "Izrael go wkurza". Jego słowa obiegły świat i wywołały burzę. W następnym roku już go nie zaproszono.

Von Trier był tylko kolejnym z długiej listy nieprzestrzegających zasad gości nadmorskiego miasta. Zresztą już sama idea zorganizowania festiwalu na południu Francji była w latach 30. XX w. skandalem. W każdym razie za taki uznali ją Włosi i Niemcy - Cannes miało być odpowiedzią na zorganizowany z inicjatywy Mussoliniego festiwal w Wenecji, na którym wyraźnie faworyzowano nazistowskie filmy.

Gdy w 1938 r. nagrodę otrzymała "Olimpiada" Leni Riefenstahl, Francuzi postanowili zorganizować własną imprezę. Datę rozpoczęcia wybrali, jak się później okazało, niefortunną: 1 września 1939 r. Pokazy szybko przerwano - festiwal powrócił dopiero w 1946 r.

W chudych latach powojennych kłopoty finansowe sprawiły, że w 1948 i 1950 r. festiwal w ogóle się nie odbył. A gdy już pokazy organizowano, zdarzało się, że widzom deszcz kapał na głowy. Cierpliwości kinomanów nie wystawiano jednak na próbę zbyt długo: w 1949 r. wybudowano Pałac Croisette, a w latach 80. festiwal przeniesiono do Palais des Festivals et des Congrés.

W latach 50. Cannes jest już marką cenioną na świecie. Na Lazurowe Wybrzeże zjeżdżają najznakomitsze gwiazdy kina Europy i Ameryki. Wraz z nimi pojawiają się skandale.

Bohaterką jednego z nich jest w 1953 r. mało jeszcze znana Brigitte Bardot. 

Piękna i hojnie obdarzona przez naturę blondynka paraduje po plaży i bulwarach w skąpym stroju. Oblega ją tłum fotoreporterów, zdjęcia w staniku bez ramiączek (ten fason do dziś zwany jest bardotką), obiegają cały świat i wywołują furorę.

BB nie zostaje jednak zaproszona na bankiet kończący imprezę. Zemści się trzy lata później - sławna już wtedy Francuzka na koniec festiwalu sama zorganizuje przyjęcie na jednym z jachtów. Wieść niesie, że to właśnie u niej bawiły największe tuzy imprezy, a oficjalny bankiet świecił pustkami.

Z gepardem i bez stanika

W 1954 r. "stanikowego" sukcesu pozazdrościła Bardotce francuska aktoreczka Simone Silva. Gotowa na wszystko, by zrobić karierę, przechadzała się po głównym bulwarze La Croisette w bikini. Do skandalu doszło podczas zaaranżowanej sesji z Robertem Mitchumem.

Gdy para pozowała na plaży do zdjęć, Silva nagle zdjęła stanik. Mitchum nie miał pojęcia, co robić, a fotoreporterzy oszaleli: w walce o jak najlepsze ujęcie kilku z nich złamało nogi i ręce. Zgorszone jury festiwalu przerwało obrady na prawie dwa tygodnie, a Silvę poproszono o opuszczenie Cannes. 

Rok 1955 należał z kolei do Grace Kelly: na festiwalu w Cannes hollywoodzka gwiazda poznała księcia Rainiera z Monaco, i to tu zaczął się jeden z głośniejszych romansów XX wieku.

Rok później uwielbiana na całym świecie aktorka była już księżną. 32 lata po jej śmierci, w 2014 r., w Cannes odbył się pokaz filmu Oliviera Dahana "Grace Księżna Monako" z Nicole Kidman w roli głównej.

Rodzina Grace Kelly zbojkotowała premierę, twierdząc, że obraz pokazuje nieprawdę i "wykorzystuje biografię matki do celów komercyjnych".

Z każdym rokiem festiwal w Cannes stawał się coraz popularniejszy, na Riwierze Francuskiej po prostu wypadało się pokazać. Przyjeżdżali tu już wszyscy liczący się w świecie filmu. Po czerwonym dywanie i miejskich bulwarach paradowali: Roman Polański, Gina Lollobrigida, Sophia Loren, Alain Delon, Romy Schneider, Michelangelo Antonioni, Alfred Hitchcock czy Lucchino Visconti z Claudią Cardinale.

Ci ostatni triumfowali w 1963 r., gdy wyreżyserowany przez Viscontiego "Lampart" zdobył złotą palmę. Ale co znaczy główna nagroda wobec faktu, że znany reżyser, potomek arystokratycznej rodziny i zadeklarowany gej, pojawił się w towarzystwie pięknej, lecz słabo mówiącej po włosku imigrantki z Tunezji. A na dodatek oboje pokazują się z wielkim cętkowanym kotem na smyczy, pozując z nim na plaży fotoreporterom. 

Prasa publikuje doniesienia o tygrysie, inni piszą o lamparcie, choć naprawdę filmowcom towarzyszy najmniejszy z wielkich kotów, łatwo dający się oswoić gepard. 

Plaża i hotelowe baseny już od dawna były miejscami niezwykle istotnymi w Cannes. To tam koczują fotoreporterzy, czekając na gwiazdy. Żaden inny festiwal nie "dostarcza" tylu zdjęć roznegliżowanych aktorów.

Jack Nicholson pozował w szlafroku z cygarem w dłoni, odziany jedynie w slipki.

Dustin Hoffman prezentował swój tors, a modelka, aktorka i gwiazda "Playboya" Jayne Mansfield taplała się w basenie w skąpym bikini.

Pod czerwoną latarnią

Rozmach festiwalu sprawił, że od lat 60. Cannes to nie tylko święto kina, ale i miejsce załatwiania wielkich biznesów filmowych. Do miasteczka na południu Francji zjeżdżają najbogatsi i najbardziej wpływowi tego świata, by negocjować, dyskutować o kolejnych produkcjach, no i oczywiście korzystać z uroków życia...

W portach cumuje zawsze kilkadziesiąt ekskluzywnych jachtów, wieczorami odbywają się na nich bankiety i rauty, które trwają do białego rana. Szampan leje się strumieniami, nie brakuje pięknych kobiet, które tłumnie zjeżdżają na Lazurowe Wybrzeże, licząc na łut szczęścia.

Po cichu kwitnie ekskluzywna prostytucja. Pierwszy głośno opowiedział o niej libański biznesmen Elie Nahas.

"Każdego roku w trakcie festiwalu jest około 40 jachtów w porcie. Na każdym z nich jest około dziesięciu dziewczyn, wszystkie nagie lub półnagie - mówił magazynowi »The Hollywood Reporter«. - Te kobiety czekają na jedno - koperty, które otrzymają prawdopodobnie nad ranem. O to właśnie chodzi od 60 lat". 

Elie przez lata był szarą eminencją zakulisowego życia w Cannes, sam organizował "piękne towarzystwo" dla biznesmenów. W wywiadzie wyznał, że niektóre modelki życzą sobie nawet po 40 tys. dolarów za swe usługi, a najhojniejszymi klientami są szejkowie arabscy, dla których pieniądze to tylko papier.

Piękne stroje, wyszukane makijaże i fryzury od zawsze stanowią integralną część festiwalu. Seksem ocieka nie tylko czerwony dywan, ale i ulice miasteczka. Cannes to bowiem nie tylko festiwal filmowy, ale także festiwal mody, seksu i związanych z nimi nadziei na karierę.

Nic dziwnego, że w trakcie trwania imprezy od dziesięcioleci zjeżdżają tu setki fryzjerów, makijażystów i stylistów, sztaby fachowców czeszą i malują gwiazdy, które później zachwycają na pokazach filmowych, bulwarach i oczywiście czerwonym dywanie.

Kłopotliwi goście

Czasem jednak nawet w Cannes zapomina się o strojach i fryzurach. Chyba najbardziej dramatycznym i "wybuchowym" w historii festiwalu był rok 1968, gdy demonstracje i zamieszki studenckie ogarnęły całą Francję.

W Cannes reżyserzy wycofywali filmy z konkursu i żądali zamknięcia festiwalu, solidaryzując się ze strajkującymi studentami. François Truffaut, Carlos Saura i Geraldine Chaplin podczas jednego z pokazów uczepili się nawet kurtyny, usiłując nie dopuścić do spektaklu.

Jak wspomina Roman Polański, "silnik podnoszący kurtynę musiał być mocny, bo wisieli na niej jak winogrona". Festiwal przerwano. Od tego czasu zmieniło się wiele, ale Cannes nadal jest jednym z najważniejszych, jeśli nie najważniejszym wydarzeniem filmowym w Europie.

Jego organizatorzy zaś - bez względu na to, co mówią oficjalnie - doskonale wiedzą, że zarówno 50 lat temu, jak i dziś skandale są potrzebne: są przecież solą show-biznesu.

Życie na Gorąco Retro

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Festiwal Filmowy w Cannes

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje