Miłość między Beatą Ścibakówną a Janem Englertem zrodziła się, gdy ona była jeszcze na studiach, a on był jej profesorem. Dzieli ich aż 25 lat różnicy i mimo wielu słów krytyki, przetrwali i dziś tworzą szczęśliwe małżeństwo. Doczekali się córki, która stała się ich oczkiem w głowie.
Beata Ścibakówna szykuje prezent dla Englerta
Niewiele jednak osób wie, że ich uczucie zrodziło się na Antypodach. To tam Beata jako studentka wyjechała z całą grupą teatralną wystawić spektakl "Pan Tadeusz". Jan był opiekunem jej roku. Choć dotychczas siebie niezauważali, wszystko zaczęło się, gdy Jan Englert, otwiera się w nowym oknie zaproponował Beacie naukę pływania.
Namówiłem ją, żeby skakała ze mną przez fale i nagle wpadliśmy w dół bez dna. Zaimponowała mi swoim opanowaniem. Cały czas, bez histerii powtarzała "panie profesorze, niech pan mnie nie puszcza". I wtedy przyjrzałem się jej uważnie, bo przedtem miałem do czynienia z kobietami raczej impulsywnymi.
Nic więc dziwnego, że Beata Ścibakówna w 30. rocznicę ślubu chce wrócić do tych pięknych wspomnień. W maju, gdy przypada dzień rocznicy, zorganizowała podróż niespodziankę właśnie na Antypody. Jan Englert o niczym jeszcze nie wie.
Cieszy mnie ten powrót
Jan Englert i Beata Ścibakówna
Jan Englert, zanim związał się z Beatą, był żonaty z Barbarą Sołtysik z którą doczekał się trójki dzieci - syna Tomasza i dwóch córek. Z Beatą Ścibakówną doczekali się córki Heleny urodzonej w 2000 roku. Helena również poszła w ślady rodziców i jest aktorką.

Zobacz też:
Beata Ścibakówna martwi się o Jana Englerta. W ich życiu szykuje się rewolucja!
Beata Ścibakówna w bikini. Niewiarygodne, jak wygląda po pięćdziesiątce!
Courteney Cox musiała sprzedać dom w Los Angeles. Powód przeraża








